Będąc jeszcze na poprzedniej edycji Warsaw Fashion Weekend zastanawiałam się, jak będą wyglądać kolejne odsłony tej – jednej z najważniejszych obecnie – imprezy poświęconej modzie. O ile poprzednia edycja była pierwszą, w której uczestniczyłam i nie miałam żadnego punktu odniesienia do wcześniejszych edycji, o tyle tym razem wiedziałam już, czego mogę się spodziewać… Jednak jestem odrobinę zawiedziona. Na WFW spędziłam mało czasu, ominęłam w tym roku Opening Night i przegapiłam pokazy szwedzkich projektantów, a drugiego dnia przyjechałam dopiero na wieczorny Fashion Rock. Wydawałoby się, że bardzo wiele straciłam, jednak głosy znajomych mi osób, uczestniczących w wydarzeniu od początku do końca, przeczą temu stwierdzeniu. Organizacja była naprawdę kiepska. Chociażby kwestia lokalizacji – centrum EXPO XXI jest mi znanym miejscem i nie jest to mała przestrzeń, jednak organizatorzy jakimś cudem sprawili, że “sala” z ustawionym wybiegiem była tak ciasna, że podczas trwającego pokazu nie sposób było ruszyć się z miejsca. Człowiek stał na człowieku, było potwornie duszno i w porównaniu do poprzedniej edycji, krzeseł było mniej przynajmniej o połowę. Część, w której mieściły się showroomy była natomiast znacznie większa, niż poprzednim razem. Zdaję sobie sprawę, że było również więcej marek prezentujących swoje produkty, jednak na tym polega logistyka organizacji takich imprez, żeby był “wilk syty i owca cała”.

Wracając jednak do samej imprezy, obejrzałam jedynie pokaz Młodzi Młodym “Myślę, że jesteśmy pokoleniem zupełnie wyjątkowym” i – zgodnie z zapowiedzią organizatorów – rzeczywiście była to najciekawsza część tej edycji WFW. Na żywo wystąpiła Kari Amirian, a sam projekt MM oraz prezentowane kolekcje to był strzał w dziesiątkę. Najbardziej podobała mi się sukienka, która była prezentowana jako pierwsza – z fantastycznym, futurystycznym kapturem i cała pokryta frędzlami. Nie mam niestety dobrego ujęcia, ale pozwoliłam sobie zapożyczyć z YouTube’a filmik z pokazu, więc zapraszam was teraz do obejrzenia go. :)

Na blogu nie będę prezentować zdjęć wszystkich pozostałych kolekcji, pojawią się na dniach (lub nawet pojawiły się już teraz) na wielu innych portalach, w dużo lepszym ujęciu, niż moje “cykanie” z przedostatniego rzędu. ;) Niemniej jednak zdjęć mam dla was bardzo, bardzo dużo. Jest trochę fajnie ubranych, których pozdrawiam z całego serca (jeśli zrobiłam Ci zdjęcie, to daj znać w komentarzu, podpiszę je adresem Twojej strony lub bloga!), jest trochę świetnych rzeczy do kupienia, obejrzenia i noszenia z dumą. Jest kilka marek, które lubię i podziwiam najbardziej (Lana Nguyen, KoTo, Risk. made in warsaw) i jest kilka marzeń, dopisków do listy “must have” i powodów, przez które mój portfel drży ze strachu…
Moja ogólna ocena tej imprezy to takie mocne 4 -, jest dużo rzeczy, które można było zrobić inaczej, ale jednak cieszę się, że Warszawa co jakiś czas tętni modą, skupia ją w jednym, super stylowym miejscu i nie pozostaje nic innego, jak przyjść, podziwiać i inspirować się nią bez końca.

A teraz zdjęcia! Jednak z racji tego, że jest ich tak dużo (dokładnie 65) postanowiłam podzielić ten post na dwie części. Dzisiaj dobrniemy dokładnie do połowy, część druga pojawi się już jutro. :) Zdjęcia są ustawione praktycznie w takiej kolejności, w jakiej były robione. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

Buziaki!

(powyżej, z prawej: http://charmerfash.blogspot.com)