Tu i Teraz #1 - luty 2017

Tu i Teraz #1 - luty 2017

Podglądam posty z serii “Tu i teraz” przede wszystkim u Kasi z bloga Worqshop i to od niej moje zainteresowanie tą formą zapisu wspomnień się rozpoczęło. Jednak bardzo wiele blogów wprowadziło już ten cykl u siebie i odnajduję w nim coraz więcej inspiracji codziennością – to taka chwila na oddech, pauza i świadome przeżywanie danego momentu. Gdzie teraz jestem, czym się zajmuję, co mnie inspiruje i co sprawia mi radość. Pomyślałam, że też chciałabym kiedyś móc wrócić do takich zapisków – lata świetlne temu prowadziłam je już w podobnej formie, ale w zupełnie innym miejscu… Wiecie, że ja w blogosferze jestem od 2002 roku? To kawał czasu! Wszystko wyglądało wtedy inaczej.

Zapraszam zatem na moje pierwsze Tu i Teraz – rozgośćcie się i wspólnie przejdźmy przez mój luty.

Słucham…

Nieco kosmicznych i mocno nostalgicznych brzmień rodem z lat 80, a to wszystko za sprawą serialu, który właśnie udało mi się obejrzeć. “Stranger Things”, poza naprawdę ciekawą fabułą, ma do zaoferowania świetną ścieżkę dźwiękową – raj dla miłośników klasycznej muzyki elektronicznej. Męczę w kółko piosenkę tytułową, bo bardzo, bardzo lubię takie brzmienia.

Czuję się…

Średnio, bo jestem znowu przeziębiona. Ledwo wyleczyłam grudniowe choróbsko – już mam kolejne. Brak słońca, brak witamin i paskudna pogoda zrobiły swoje, moja odporność jest zdecydowanie obniżona i muszę się zabrać za jakąś porządną suplementację. Byle do wiosny, byle do ciepełka, mam strasznie dość zimy.

 

Post udostępniony przez Karolina Żebrowska (@carolinasbook)

Chciałabym…

Mieć więcej czasu. Wydawało mi się, że w organizacji jestem dobra, ale ostatnio mam taki nawał różnych spraw, że trudno mi się pozbierać. Efektem tego było całkowite porzucenie mojego BuJo na prawie cały styczeń, dopiero w lutym ponownie zaczęłam się w nim organizować. Myślę nad wprowadzeniem zmian, ale to trudna decyzja i wymaga bardzo konkretnego planu. Chciałabym doprowadzić kilka spraw do końca, rozwinąć skrzydła, nauczyć się jeszcze wielu nowych rzeczy.

 

Post udostępniony przez Karolina Żebrowska (@carolinasbook)

Jestem wdzięczna za…

To, że mogę pracować po swojemu. Wiąże się to z poprzednim punktem i nadal nie jest idealnie, ale fakt, że pracuję codziennie z własnego biurka i nie muszę meldować się w biurze punkt 8:00 jest czymś nie do pobicia. Napawa mnie to też lekkim przerażeniem, bo jednak teraz tak wiele rzeczy zależy wyłącznie ode mnie. Z drugiej strony – to otwiera miliony nowych drzwi. A jeśli nie otwiera, to przynajmniej podsuwa do nich kluczyk. Albo łom…

Pracuję nad…

Opanowaniem dobrego work-life balance, bo niestety nie idzie mi to zbyt dobrze w ostatnich miesiącach. Myślę, zapisuję, planuję i staram się wyłuskać w tym czas dla siebie, co nie jest proste, bo pracując z domu jestem w pracy właściwie 24/7. Tu napiszę szkic posta, tu opublikuję komentarz, tu zerknę na listę zadań w niedzielę o 23:45 (serio…) i tak to wygląda. Usilnie staram się wprowadzić porządek do mojego życia zawodowego, rozwijając przy okazji coraz to nowe pomysły.

Cieszę się…

Z nowego zakupu, jakim jest kompaktowy aparat, którego strasznie mi brakowało. Lustrzanka to moja trzecia ręka, ale czasem stanowiła przerost formy nad treścią, szczególnie w sytuacji, gdy potrzebowałam kilku zdjęć na szybko. Zastępowałam ją wówczas telefonem, ale kompakt z wymienną optyką to jednak inna bajka. Zdecydowałam się na Olympus Pen E-PL7 i dokupiłam do niego mały, fajny obiektyw stałoogniskowy 35mm. Fotografia codzienna jest teraz łatwiejsza i szybsza, nie muszę wyciągać ciężkiego sprzętu i daje mi to nieco więcej swobody działania.

 

Post udostępniony przez Karolina Żebrowska (@carolinasbook)

Uczę się…

Radzenia sobie ze stresem. Od pewnego czasu zauważyłam u siebie spadek odporności na stres i nerwowe sytuacje. Stres dla nikogo nie jest zdrowy, niezależnie od wieku i ogólnej kondycji, dlatego chciałabym nauczyć się z nim walczyć. Staram się regularnie relaksować, unikam robienia rzeczy na ostatnią chwilę i kiedy czuję, że potrzebuję przerwy – robię ją. Nie podejmuję się już także brania odpowiedzialności za zbyt wiele spraw jednocześnie. Świat się nie zawali, a ja uniknę złego samopoczucia.

Czytam…

Za mało! Niestety ostatnie tygodnie nie są dla mnie łaskawe i na czytanie mam czas tylko wieczorem, przed pójściem spać. Oznacza to, że nie kończę już książki w jeden dzień i mój stosik pozycji “do przeczytania” zupełnie nie maleje. Ostatnio z przyjemnością podczytuję “Hygge” Marie Tourell Søderberg – książka jest przyjemnie napisana, zawiera wiele ciekawych faktów z życia Duńczyków i przede wszystkim – cudne zdjęcia w bardzo domowym, ciepłym klimacie. Nie do końca wierzę w życie według “hygge”, ale idea odnajdywania szczęścia w małych rzeczach jest mi zdecydowanie bliska.

 

Post udostępniony przez Karolina Żebrowska (@carolinasbook)

Oglądam…

Seriale, o których słyszałam wiele dobrego i jakoś nigdy wcześniej nie udało mi się po nie sięgnąć. Niedawno skończyłam “True Blood”, który okazał się mocno kiczowaty, ale w bardzo przyjemny sposób i całkiem wysoko go oceniam. Obejrzałam też polecany “WestWorld”, który był prześwietny i bardzo chciałabym zobaczyć kolejny sezon. No i w końcu wspomniane już wcześniej “Stranger Things”, które skusiło mnie fantastycznym klimatem lat 80, muzyką i fabułą rodem z klasycznych horrorów i filmów sci-fi. Bardzo, bardzo na plus.

Czekam na…

Wiosnę. Słońce. Ciepło. Kwiaty. Deszcz i nagły wybuch zieleni na okolicznych drzewach i krzewach. Podarte jeansy. Sukienki. Skórzaną kurtkę.

A co Wy robicie Tu i Teraz? Co zajmuje Wasze głowy, co planujecie, gdzie jesteście, jak spędzacie czas? Czego słuchacie i co oglądacie? Podzielcie się ze mną swoim “tu i teraz” w komentarzu. Odsyłam też oczywiście do Kasi z bloga Worqshop, która zainspirowała mnie do stworzenia tego cyklu.