Tu i teraz #5 - lipiec 2018

Tu i teraz #5 - lipiec 2018

Lipcopad czy może lipiecz? ;) W minionym miesiącu pogoda dawała mi się we znaki na dwa sposoby, jak nie ulewne deszcze, to upał nie do zniesienia. No cóż, nie jestem zbyt wielką fanką lata, to fakt. Zazwyczaj z utęsknieniem czekam na wiosnę i jesień, lato natomiast potrafi mnie wymęczyć. Nie wybieram się nigdy na urlop w lipcu i sierpniu, bo nade wszystko nie cierpię zatłoczonych kurortów, przeludnionych plaż i tłumnych spacerów po lesie. To żaden odpoczynek. Liczę, że w tym roku znów uda mi się wyskoczyć na krótki urlop we wrześniu, choć w tym roku będzie zupełnie inaczej, bo nie ruszę się nigdzie bez mojej czworonożnej przylepy. Nie będzie łatwo – od wieków nie podróżowałam z psem i na pewno czeka mnie sporo organizacyjnych wyzwań, w końcu Fiona to nie jest aniołek i rozrabia zawodowo, a nie w każdym miejscu przyjmą nas z otwartymi ramionami. Tym razem celuję w Mazury, bo nie byłam tam od lat, a klucha się musi trochę wybiegać. Jeszcze miesiąc…


SŁUCHAM Szumu wiatraka, który chodzi bez przerwy i z niewielką skutecznością działa na upał, który ostatnio nie odpuszcza. Nie mam nastroju na muzykę, czasem wieczorami wracam do ASMR, ale pojawiła się jedna nowość – audiobooki. W tym miesiącu przesłuchałam dwie książki, z czego ta druga to coś absolutnie przegenialnego w tej formie. Jeśli znana jest Wam postać Katarzyny Nosowskiej, cenicie jej poczucie humoru, dystans i autoironię, to sięgnijcie po jej książkę A ja żem jej powiedziała właśnie w wersji audio. Czyta autorka. Ja wyję ze śmiechu. Złoto!

CZUJĘ SIĘ Przytłoczona kilkoma sprawami zawodowymi, ale jednocześnie podekscytowana, bo wróciłam po długiej przerwie do czegoś, co absolutnie kocham. Załatwiam ostatnie formalności i kieruję moje usługi fotograficzne do osób prywatnych. Brakowało mi pracy z drugim człowiekiem, kontaktu, bo stylizowana fotografia produktowa i sesje lookbookowe to nie to samo. :)

CHCIAŁABYM Mieć pewność, że wszystkie moje plany i pomysły uda się zrealizować. Walczę ostatnio ze spadkiem pewności siebie i wszelkie moje przedsięwzięcia sprawiają wrażenie niemożliwych. Trochę utrudnia mi to działanie, ale bardzo się staram ignorować te czarne scenariusze i po prostu robić to, co powinnam.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA Piękne poranki, które codziennie spędzam tak samo. Spacer z psem około 7:00 rano, zwykle w dresie zarzuconym na piżamę, a potem kawa i kilkadziesiąt stron książki. To mój czas, mój spokój. Później jestem gotowa do pracy.

PRACUJĘ NAD Systematycznością, która jak zawsze stanowi mój największy grzech. Staram się pisać conajmniej pół godziny dziennie, a w idealne dni ponad godzinę. Dołączyłam także do zacnego grona redaktorów portalu Popbookownik i co jakiś czas możecie przeczytać tam moje wypociny na tematy, jakżeby inaczej, kulturalne.

CIESZĘ SIĘ Bo do mojej fotograficznej torby dołączyło kilka nowych rzeczy, które bardzo, ale to bardzo ułatwią mi pracę i o których marzyłam sobie po cichutku już od dłuższego czasu. Pierwszą z nich jest aparat pełnoklatkowy, który traktuję jak taki mały kamień milowy w mojej kreatywnej drodze. Jakość zdjęć będzie lepsza, a moje stare, manualne obiektywy zyskały właśnie najlepszego przyjaciela… A jeśli o manualnych obiektywach mowa, to jednym z moich prezentów urodzinowych było takie właśnie szkło – stary, rosyjski obiektyw do noktowizora Cyclop 85mm o stałej wartości przesłony f1.5. To, jak cudownie rysuje i jak fantastyczny bokeh tworzy możecie podejrzeć na poniższym zdjęciu. Jestem zakochana.

Kreatywna Freelancerka, fotografia, www.zebrowska.com

UCZĘ SIĘ Nowych technik retuszu i obróbki w Lightroomie, dzięki kanałom świetnych fotografów. Oglądam Julię Trotti, Maartena Schradera, Petera McKinnona i Mango Street. To istne kopalnie inspiracji i wiedzy o fotografii. Poza tym w lipcu odbyłam kolejne ciekawe szkolenie i jestem znów troszkę mądrzejsza w temacie social media, co bardzo mnie cieszy.

CZYTAM Letnie nowości wydawnicze i trafiam ostatnio na same dobre książki, co zresztą potwierdzają recenzje, które publikuję na blogu. W tej chwili kończę Chłopiec, który widział Simona Toyne’a, a potem zabieram się coś z mojego stosu hańby… czy raczej moich półek hańby, bo książek nieprzeczytanych mam w mojej biblioteczce nadal bardzo dużo. I lubię to, bo zawsze mam możliwość sięgnąć po coś nowego!

OGLĄDAM Netflixowe nowości, nie tylko fabularne. Ostatnio bardzo zaciekawił mnie program Zaskakujące wnętrza, w którym ludzie pokazują swoje totalnie odjechane domy. Wielkie akwarium z rybami, w którym można nurkować? Mieszkanie na starym kutrze rybackim zacumowanym w londyńskim porcie? Ściany całe ozdobione kryształami i malunkami? To, jak niesamowite można mieć pomysły na wystrój swojego wnętrza nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, a ten program pokazuje prawdziwe perełki w tym temacie. Bardzo polecam! Za mną także drugi sezon Ania, nie Anna i o nim więcej napisałam dla Popbookownika – zachęcam Was do przeczytania tego artykułu.

The Carolina's Book, Tu i teraz 5, lipiec 2018

CZEKAM NA Koniec sierpnia i początek września, który jak zawsze przyniesie trochę oddechu po tych upałach, a przede wszystkim mój mały urlop nad wodą. Chcę go wykorzystać w szczególności fotograficznie, bo tam, gdzie się wybieram, są przecudowne widoki i mnóstwo rzeczy wartych wyciągnięcia aparatu. Marzy mi się łąka pokryta poranną mgłą o wschodzie słońca, rosa na liściach, letni bukiet kwiatów. Kocham fotografię natury, w takim zwyczajnym, codziennym wydaniu. Takie drobiazgi, które umykają wszystkim nam, mieszczuchom, uwięzionym w betonowej dżungli…

A co Wy robicie Tu i Teraz? Co zajmuje Wasze głowy, co planujecie, gdzie jesteście, jak spędzacie czas? Czego słuchacie i co oglądacie? Podzielcie się ze mną swoim „tu i teraz” w komentarzu!

Tu i Teraz #1 – Luty / Tu i Teraz #2 – Lipiec / Tu i Teraz #3 – Październik / Tu i Teraz #4 – Maj

Tu i Teraz to seria, w której dzielę się z Wami kilkoma urywkami z mojej codzienności. Cykl inspirowany jest Kasią z bloga WorQshop i jej serią Tu i Teraz. Warto do niej zajrzeć!