Tu i teraz #4 - maj 2018

Tu i teraz #4 - maj 2018

Tu i Teraz to seria, w której dzielę się z Wami kilkoma urywkami z mojej codzienności. Cykl inspirowany jest Kasią z bloga WorQshop i jej serią Tu i Teraz. Warto do niej zajrzeć!

Mój maj był dość intensywnym miesiącem, w ciągu ostatnich dni działo się naprawdę sporo rzeczy. Początek miesiąca to praca na pełnych obrotach, bo wystartowała majówkowa edycja BookAThonu, którą udało mi się razem z Eweliną powołać do życia. Tym razem było spontanicznie, lekko i przyjemnie – jak to na majówce. :) Później przygniotło mnie trochę spraw osobistych, a pod koniec miesiąca nadeszły wyczekiwane przeze mnie Warszawskie Targi Książki. Maj był dla mnie troszkę emocjonalnym rollercoasterem, bo z jednej strony działo się mnóstwo wspaniałych rzeczy, które bardzo mnie cieszyły, ale z drugiej sporo prywatnych kłopotów, a szczególnie mój chorujący psiak, moja miłość, wytrąciły mnie z równowagi. Kiedy to piszę, Fiona jest po dość poważnym zabiegu chirurgicznym, także mój wewnętrzny spokój znowu się gdzieś ulotnił. Mam nadzieję, że czerwiec przyniesie stabilizację i więcej uśmiechu.


Tu i teraz, maj, The Carolina's Book

SŁUCHAM Od pewnego czasu nie mam ochoty na muzykę, co u mnie stanowi objaw stresu i zmęczenia. Nie zmuszam się i nie szukam na siłę czegoś, co by mi pasowało, więc doceniam po prostu ciszę wokół siebie. Bez telewizora w tle, bez radia, bez playlist na Spotify. Nawet bez mojego ulubionego ASMR. Ale moja cisza wcale nie jest cicha – to głośne tykanie zegara, które Ewelina usłyszała w słuchawkach, kiedy rozmawiałyśmy na Skype. To chrapanie mojego psa, który śpi obok, kiedy pracuję. To śmiech dzieci za oknem, szelest liści na drzewach, przejeżdżające samochody, szczekanie nerwowego jamnika sąsiadów. Niby nic, a jednak w tej ciszy jest milion dźwięków, które w jakiś sposób ostatnio stanowią dla mnie najfajniejszą muzykę. To chyba znak, że najwyższa pora w któryś weekend uciec za miasto i odpocząć.

CZUJĘ SIĘ Trochę zmęczona, trochę zestresowana, ale jednocześnie pełna zapału i chęci do działania. Podejmuję się kolejnych małych i większych projektów, o których aktualnie jeszcze nie mogę mówić, ale już wiem, że będą fajne i wyjątkowe. Chciałabym rozwijać swoje pasje, a w szczególności znaleźć czas na regularne pisanie, co zresztą stanowi kolejny projekt, w który się zaangażowałam i daje mi to dużo satysfakcji.

CHCIAŁABYM Mieć 48h w dobie i znacznie więcej czasu na wszystkie te rzeczy, którymi chcę się zajmować. Jestem człowiekiem-orkiestrą odkąd pamiętam i zawsze miałam ogromny kłopot z podjęciem decyzji o tym, co chcę właściwie w życiu robić, na czym się skupić. Nie dlatego, że nie wiedziałam – dlatego, że miałam za dużo pomysłów. Dzięki temu, że mam własną działalność, świetnych klientów i pracuję przy własnym biurku, moje małe marzenie o pracy na wielu różnych polach kreatywnych zaczęło się spełniać. Nie muszę decydować, mogę wszystko. I za to kocham to, co robię. Minus pozostaje jeden – mogę wszystko, ale nie wszystko na raz… ;)

Tu i teraz, maj, The Carolina's Book

JESTEM WDZIĘCZNA ZA Pozytywny feedback na to, co robię. Wasze przemiłe wiadomości podczas BookAThonu. Waszą aktywność, zaangażowanie i wsparcie. Po tej edycji BookAThonu, po spotkaniach na Targach Książki i po wielu fajnych rozmowach, muszę powiedzieć jedno – książkowa społeczność jest wyjątkowa i cieszę się, że jestem jej częścią w czeluściach Internetu i poza nim.

PRACUJĘ NAD Kilkoma tajemniczymi projektami, o których więcej opowiem Wam za jakiś czas. Poza tym chciałabym w tym roku zrobić coś dla siebie, tak zupełnie poza tematami zawodowymi, totalnie dla własnej przyjemności. W związku z tym, postanowiłam po wakacjach wybrać się na kurs, lecz tym razem nie związany z social media, marketingiem i innymi takimi sprawami. Postanowiłam spróbować swoich sił na kursie pisarskim! Zawsze pisałam opowiadania, wiersze i inne krótkie formy literackie, ale wszystko ląduje w szufladzie i nikt nigdy nie ocenił tego w żaden sposób. Pomyślałam, że to będzie coś innego i kto wie, może zostanę drugim Mrozem? :D

CIESZĘ SIĘ Bo nie zabiłam jeszcze moich nowych przyjaciół! A morderca ze mnie wyjątkowy. Zabijam nawet… kaktusy. Jestem szczęśliwa, że tym razem mi się to nie udało i kilkoro pięknych zielonych osobników zamieszkuje od kilku tygodni mój parapet. Oczywiście wszystko jeszcze przed nami, zawsze mogę z miłości podlać za bardzo, albo z obawy przed przelaniem, nie podlać wcale i znów wyprawiać roślinny pogrzeb, ale co zrobić, tak już mam.

Tu i teraz, maj, The Carolina's Book

UCZĘ SIĘ Cierpliwości. W maju w życie weszła ustawa o RODO, a ja, mając bloga, działalność i newsletter musiałam bardzo szybko ogarnąć się w kwestii nowych przepisów. Nie powiem, żeby było mi łatwo i nadal wiele rzeczy budzi moje wątpliwości, ale jedno jest pewne – RODO wychodzi z lodówki od połowy maja i dziennie przychodziło do mnie milion maili z tym związanych. Czy Wy też macie już totalnie dość tego tematu?

CZYTAM Trochę mniej, niż bym chciała, bo wciąż walczę z czasem, ale sporo nowości przewija się przez moje półki. Podczas BookAThonu nie udało mi się przeczytać wszystkich pozycji, ale pojawił się wpis z podsumowaniem, a niedługo potem wpis z doczytaną ostatnią pozycją z listy. Później przeczytałam “Zbrodnie doskonałe” Izy Michalewicz, które bardzo, bardzo polecam. Zaczęłam też “Czwartą Małpę”, ale odłożyłam ją na później. Sięgnęłam po “Nocnego prześladowcę” Chrisa Cartera (i skończyłam, będzie recenzja) i “Żmijowisko” Wojciecha Chmielarza (także skończone i będzie recenzja, a na moim Instagramie do końca maja można ją wygrać w rozdaniu!). Teraz czytam “Muszę to wiedzieć” Karen Cleveland i jestem dopiero na początku, ale już mi się podoba styl pisania autorki, więc sądzę, że będzie ciekawie. Nie jestem szczególnie zachwycona tym wynikiem, ale w międzyczasie obejrzałam jeszcze dwa seriale, więc nie jest wcale najgorzej.

OGLĄDAM Nadal męczę Netflixa, bo to zdecydowanie moja ulubiona platforma serialowa. Dzięki mojemu M. pokochałam nowy serial. W tym miesiącu nadrobiłam trzy sezony Peaky Blinders i zabieram się właśnie za czwarty. Niesamowicie podoba mi się klimat tego serialu. Akcja dzieje się na początku XX wieku w Birmingham w Anglii. Jego klimatyczne, brudne ulice, fenomenalna (!) gra świateł i bardzo przyjemna dla oka dbałość o detale urzekają od pierwszych minut pierwszego odcinka. To serial, który wciąga nie tylko akcją, ale przede wszystkim tym, jak wygląda na ekranie. Główni bohaterowie to rodzinny gang, któremu przewodzi odznaczony za zasługi weteran wojenny Tommy Shelby. Wraz z braćmi – cierpiącym na zespół stresu pourazowego Arthurem i samotnie wychowującym dzieci, młodym i niepokornym Johnem – a także ciotką Polly, rządzą ulicami brudnego i mrocznego Birmingham w okresie tuż po I Wojnie Światowej.  Zarówno fabularnie, jak i aktorsko, to kawał naprawdę świetnego kina.

CZEKAM NA Słonecznika! Na szparagi już się doczekałam, nowalijki też się pojawiają, a ja kocham letnią kuchnię, pełną świeżych warzyw i owoców. Chrupiące sałatki, pyszne lekkie obiady, chłodnik i Tarator! Rany, jak mi tego brakuje całą jesień i zimę. Ale i tak najbardziej zawsze czekam na słoneczniki, jestem słonecznikowym nałogowcem i mogę skubać bez końca. Jeszcze kilka tygodni i znowu będę kupowała po kilka dziennie. :)

A co Wy robicie Tu i Teraz? Co zajmuje Wasze głowy, co planujecie, gdzie jesteście, jak spędzacie czas? Czego słuchacie i co oglądacie? Podzielcie się ze mną swoim „tu i teraz” w komentarzu!

Tu i Teraz #1 – Luty / Tu i Teraz #2 – Lipiec / Tu i Teraz #3 – Październik / Tu i Teraz #4 – Maj