Tu i teraz #2 – lipiec 2017

Tu i teraz #2 – lipiec 2017

Tu i Teraz to seria wpisów, które podpatrzyłam jakiś czas temu u Kasi z bloga WorQshop. Miałam zamiar tworzyć je regularnie, wyszło jak zwykle, czyli po lutym mamy… lipiec. Moja codzienność pojawia się przede wszystkim na moim Instagramie i Insta Stories, ale przyznaję, że nieco żałuję zaniedbania tej serii i chciałabym, żeby pojawiała się na blogu częściej. Mam nadzieję, że to nie przekleństwo pierwszej litery i kolejna odsłona Tu i Teraz nie pojawi się w listopadzie… ;)

Lipiec był w miarę spokojnym miesiącem, który w znacznej mierze poświęciłam na czerpanie garściami z lata i fajnej pogody. Ostatnie dni nieco to zmieniły, bo pogoda z fajnej przeistoczyła się w koszmarną, upały to coś, czego nie toleruję. W lipcu świętowałam swoje 28 urodziny, uciekłam na chwilę z Warszawy do Gdyni, zjadłam przepyszne kalmary w cieście, porozmawiałam ze świetnymi ludźmi i nawiązałam nowe współprace. Dostałam wymarzony rower i jeździłam na nim do upadłego. Kupiłam fajną torebkę i obejrzałam kilka (mhm…) super seriali. Co jeszcze? Lipcowe podsumowanie poniżej. :)

Słucham...

Didgeridoo. Lato to moment, kiedy częściej mam ochotę na muzykę z gatunku folkowej, ludowej, kojarzącą się z naturą. Didgeridoo to jeden z moich ukochanych instrumentów dętych i muzyka wykonywana z jego udziałem bardzo dobrze na mnie działa. Niskie tony niesamowicie przyjemnie relaksują, a jednocześnie są pełne energii, elektryzujące. Muzyka etniczna to coś wyjątkowego i tego lata zasłuchuję się w wykonaniach Xaviera Rudda - posłuchajcie koniecznie i dajcie mi znać, czy takie dźwięki i do Was przemawiają. :)

Czuję się...

Sama nie wiem, jak. Na pewno jestem o rok starsza, przez co zaczynam powoli mieć syndrom Joey'a z Przyjaciół... Cieszy mnie, że jest lato, jest ciepło, doczekałam się lekkich ciuchów i cery muśniętej słońcem. Choć nadal wyznaję ideologię, że blade jest piękne, to nie ukrywam, że bardzo lekka opalenizna dodaje nieco uroku, szczególnie latem. Doczekałam się też upałów i są one główną przyczyną spóźnienia tego wpisu – miał być gotowy już kilka dni temu, ale ja przez cały ten czas dogorywam przy włączonych dwóch wiatrakach. Upały bardzo mnie męczą, powodują totalny spadek sił i koncentracji. Lubię lato, ale nie aż takie.

Chciałabym...

Wrócić jeszcze w tym roku nad morze. Miałam okazję spędzić cudowny weekend w Gdyni, w towarzystwie Kasi i Patrycji, podczas konferencji SeeBloggers i stanowczo za mało czasu miałam na nadmorskie spacery. Nie udało mi się też zjeść gofra, co uważam za ogromny minus tego wyjazdu, ale bardzo liczę na to, że wrzesień dostarczy jeszcze ku temu okazję. Polskie morze nigdy jakoś szczególnie mnie nie pociągało, zawsze kusiły mnie zagraniczne wyjazdy i zwiedzanie świata, a nie jakieś takie "zwyczajne" wycieczki po Polsce. Z wiekiem doceniam, coraz bardziej lubię tam wracać. Szczególnie dla takich widoków.

Jestem wdzięczna za...

Kilka szczególnych osób, które dużo wnoszą do mojego życia i obdarzają zaufaniem. Za to, że mogę podejmować decyzje i działać tak, jak chcę i jak mi wygodnie, nie musząc się tłumaczyć. Za wsparcie, które dodaje mi sił i pewności siebie. To był czysty przypadek, że nasze drogi się skrzyżowały, ale jestem z tego powodu bardzo zadowolona i liczę na to, że wiele jeszcze przed nami. Jestem też wdzięczna za to, w jaki sposób mogę pracować i zarabiać na siebie, jednocześnie pozostając w obszarze moich zainteresowań i mogąc wykazać się kreatywnością, która właśnie w sferze zawodowej dużo dla mnie znaczy. To naprawdę super uczucie. :)

Pracuję nad...

Spokojem ducha i wewnętrzną siłą, która w ostatnim czasie jakoś uleciała ze mnie, powodując sporo kiepskich momentów i ogólne pogorszenie nastroju. Wierzę, że praca nad sobą w kwestii rozwoju talentów, umiejętności i kreatywności jest bardzo ważna, ale nie można zapominać o tej najbardziej podstawowej rzeczy – o własnych emocjach. Kiedy w życiu dzieje się dużo i to niekoniecznie na plus, trzeba poświęcić trochę czasu na uporządkowanie myśli. Wiem, że to nie proces, który zakończy się w jedną noc i spodziewam się, że będzie to ode mnie wymagać nieco pracy, ale gdy robimy się zależni od swoich emocji, to nigdy nie działa dobrze na nas i nasze otoczenie. 

 Cieszę się...

Z kilku rzeczy materialnych i kilku niematerialnych, które przyniósł lipiec. Przede wszystkim – w końcu mam mój wymarzony rower i nie sądziłam, że to będzie aż tak dobry pomysł. Był to mój prezent urodzinowy i jest absolutnie przecudny, czerwony jak wóz strażacki. Oczywiście, że natychmiast dokupiłam koszyk... Weekendy na rowerze to moja nowa ulubiona forma aktywności latem. Cieszę się też z akredytacji na Targi Książki w Krakowie, bo to oznacza kolejny krótki wypad z Warszawy na jesieni. Cieszę się z kilku chwil spędzonych z przyjaciółką, bo już jakiś czas temu udało nam się wrócić do regularnych spotkań i zadbać o to, żeby znaleźć na nie czas w codziennym pośpiechu. Cieszę się z wyjazdu do Gdyni i czasu, jaki spędziłam w naprawdę fajnym towarzystwie. Cieszę się z fajnej sukienki upolowanej na przecenie i cudnej torebki, której co prawda nie potrzebowałam, ale w końcu lipiec to moje urodziny, więc mały prezent dla siebie nie zaszkodzi... ;)

 Uczę się...

Dbać o siebie i słuchać siebie – dwóch rzeczy, które wcale nie są takie proste. Wprowadziłam kilka codziennych rytuałów pielęgnacyjnych, staram się zdrowo jeść i regularnie wychodzić z domu, w którym spędzam większość czasu ze względu na pracę. Chciałabym też popracować nad sobą w kontekście nastawienia, cierpliwości i emocji. Oprócz tych osobistych spraw – jesień przyniesie kilka nowych wyzwań zawodowych, więc już teraz zaczynam się dokształcać i szlifować umiejętności z nimi związane. Nauka nowych rzeczy to coś, co bardzo lubię.

Czytam...

Serię "Obca" Diany Gabaldon, która w lipcu w całości trafiła na moją półkę. Słyszałam o tej serii tak dużo dobrego, że nie mogłam się oprzeć, kiedy trafiłam na promocję. Muszę się jednak przyznać do małego grzechu, bo w przypadku tej serii zaczęłam od... serialu! Outlander oglądam na Netflixie i przez moment obawiałam się, że nie będę miała po nim ochoty sięgnąć po książki, a okazało się zupełnie odwrotnie – serial jest tak świetny, że nie mogę się doczekać poznania jego książkowego pierwowzoru.

Oglądam...

Netflix. Non stop. Zakup abonamentu był spontaniczną decyzją, ale nie żałuję – wciąga i uzależnia totalnie! Najpierw chciałam tylko obejrzeć nową adaptację Ani z Zielonego Wzgórza, czyli Ania, nie Anna. Chwilę później znalazłam tam dla siebie już co najmniej pięć nowych seriali. Aktualnie powoli kończę drugi sezon Outlander, zaczęłam w końcu Orange is the new black i zabrałam się za The 100. O tym ostatnim być może napiszę coś więcej w osobnym wpisie, bo to bardzo zaskakująca produkcja. Z początku miałam mocno mieszane uczucia, bo widziałam w tym duży, niewykorzystany potencjał, lecz dość szybko zmieniłam zdanie. Wyczekuję kolejnych filmów i seriali – skreślam w kalendarzu dni do premiery Death Note. :)

Czekam na...

Wiele rzeczy, na które nie mam wpływu. Weekendy, które staram się spędzać najlepiej, jak tylko się da i czerpać z nich radość – na wycieczkach, na rowerze, przy dobrym obiedzie. Moje ostatnie kulinarne odkrycie to Zielona w warszawskiej Arkadii, restauracja wege, w której jest prze-przepysznie! Czekam na wrzesień i bardzo liczę, że uda mi się wyskoczyć nad morze. Czekam też na jesień i Targi Książki. Czekam na koniec lata, bo o ile bardzo je lubię, o tyle stało się już dla mnie męczące. Odrobinę chłodniejsze dni zdecydowanie poprawią moje samopoczucie. Czekam na to, co przyniesie kolejny miesiąc i mam nadzieję, że będą to dobre rzeczy.

A co Wy robicie Tu i Teraz? Co zajmuje Wasze głowy, co planujecie, gdzie jesteście, jak spędzacie czas? Czego słuchacie i co oglądacie? Podzielcie się ze mną swoim „tu i teraz” w komentarzu!

Tu i Teraz #1 – Luty / Tu i Teraz #2 – Lipiec /

Karolina

Kreatywna głowa, pełna pomysłów i inspiracji. Uzależniona od książek, sushi i waniliowej chai latte. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji fotograf, z zamiłowania blogerka. Ma milion pomysłów na siebie i chciałaby zrealizować je wszystkie.