Recenzja | „Ślady” Jakub Małecki

Recenzja | „Ślady” Jakub Małecki

Gdy zetknęłam się po raz pierwszy z twórczością Kuby Małeckiego, pomyślałam, że dawno nie czytałam czegoś napisanego tak poetyckim, pięknym językiem. Spodziewałam się, że Dygot, bo o nim tu wspominam, będzie dla mnie książką ważną i niemożliwą do zapomnienia, a każda jej kolejna strona utwierdzała mnie w tym przekonaniu. To była miłość od pierwszego wejrzenia, cudowna mnogość emocji. I wydawało mi się, że to niemożliwe, żeby pisarz dwa razy wprowadził czytelnika w taki sam stan euforii. A jednak myliłam się.

Ślady, Jakub Małecki, recenzja, The Carolina's Book

Ślady

Ślady to powieść będąca jednocześnie zbiorem magicznych, dla mnie wręcz nieco onirycznych opowiadań. Tu każda historia łączy się z poprzednią. Każdy bohater żyje i umiera, pozostawiając po sobie coś. Wspomnienie, słowa, zawieszoną pomiędzy światami obecność, wpływ na życie innego człowieka.

Po raz kolejny Małecki sięga do tematu życia i śmierci. Opisywane przez niego historie, to zapis ludzkiej codzienności. Czasem pełnej pasji, czasem nie wyróżniającej się niczym, czasem wypełnionej cierpieniem i goryczą. Bohaterowie Śladów połączeni są ze sobą w ten poetycki, nieco nierzeczywisty sposób – okruchy wspomnień o jednym tworzą fundament życia drugiego. Podzieleni przez czas, miejsce, wiek, styl życia, a jednak w jakimś stopniu sobie bliscy.

Strzępki życia

Młody Tadeusz ginie od kuli, podwarszawski las wchłania w swoją ziemię jego krew. Stary, wiejski dziwak i grajek żyje na uboczu lokalnej społeczności, jak bezpański pies, do czasu, gdy w jego życiu pojawia się ktoś ważny, ktoś bliższy, ktoś na zawsze. Bożena życie spędziła w świetle reflektorów, na wysokich obcasach, w sukienkach najlepszych projektantów, na pokazach we wszystkich stolicach mody – ale już zapomniała. Zapomniała słów, zapomniała emocji, zapomniała wspomnień. Każdy z nich przeżył swoje życie zupełnie inaczej, każdy miał tyle samo godzin do wykorzystania w ciągu dnia, każdy wybrał  inną drogę.

Fragmenty egzystencji

Dziewiętnaście opowiadań, w których życie przewija się jak taśma filmowa, aby na naszych oczach się zakończyć. Czasem gwałtownie, czasem w ciszy i samotności, czasem zupełnie bez sensu. Życie jest kluczem tej książki, i choć zdawać by się mogło, że to przemijanie gra tu pierwsze skrzypce, to właśnie doświadczanie, przeżywanie, zapis wspomnień są tu najistotniejsze.

Ślady to książka niesamowita, napisana cudownym językiem, pełna subtelnych emocji, nie pozwalająca o sobie zapomnieć. To kolejna perełka na mojej półce, a Kuba Małecki po raz kolejny udowodnił, że jego proza nie jest dziełem przypadku – to zdecydowanie nie gorsza i nie mniej poruszająca historia, co uwielbiany przez czytelników i doceniony przez krytykę Dygot. Małecki wypracował sobie bardzo konkretny poziom, trzyma się go uparcie i zachwyca.

Ocena: 9,5/10

Karolina

Kreatywna głowa, pełna pomysłów i inspiracji. Uzależniona od książek, sushi i waniliowej chai latte. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji fotograf, z zamiłowania blogerka. Ma milion pomysłów na siebie i chciałaby zrealizować je wszystkie.

  • Gosia

    Piękne zdjęcie, świetne napisana recenzja. Nie czytałam nic nigdy tego autora, chyba pora to zmienić.

  • Świetna recenzja. Juz wiem w co zaopatrzyć się na listopad. Pozdrowienia!

  • Super zdjęcie! Uwielbiam takie kolory :) Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale chętnie do niej zajrzę po przeczytaniu Twojej recenzji :)

  • Zdjęcie na miarę recenzji. Pozdrawiam! :)

  • Chyba nie spotkałam się jeszcze z negatywnymi recenzjami książek tego autora. Chyba jednak bardziej zachęca mnie „Dygot”, ale jeśli spodoba mi się tak bardzo jak większości czytelników to niewykluczone, że i „Ślady” będę chciała poznać. Bardzo jestem ciekawa stylu Małeckiego :)

    • Małecki trzyma wysoki poziom, ja jeszcze się nie zawiodłam. Czeka na mnie jeszcze „Odwrotniak”, jego starsza książka i mniej znana, jestem mega ciekawa, jak wypadnie w porównaniu z tymi dwiema.
      Styl jest bardzo… jego. :) Czuć jego rękę w każdej jego powieści, po przeczytaniu fragmentu wiesz, że to on. Nieco poetycka proza, a jednocześnie bardzo prosto, „swojsko” napisana. :)

  • „Dygot” mi się podobał, ale nie aż tak bardzo :) Natomiast do „Śladów” mnie ciągnie cały czas (nie bez znaczenia jest to, że Twoja recenzja to już kolejna pozytywna, którą czytam) i chyba niedługo się skuszę :)