Recenzja | Seria „Grimm City” Jakuba Ćwieka

Recenzja | Seria „Grimm City” Jakuba Ćwieka

Miasto, które spowija szary, brudny dym i wszechobecny, złowrogo pełzający po ulicach mrok. Miasto, w którym rządzi chaos, a uczciwość już dawno przestała być cokolwiek warta. Miasto wybudowane na ciele olbrzyma, którego krew po dziś dzień krąży w żyłach i napędza maszynerię, ze śmierci jednej istoty tworząc życie innych. Grimm City, miasto, w którym baśń przeplata się z rzeczywistością.

Grimm City

Jakub Ćwiek to autor, o którym wiele słyszałam, lecz nigdy wcześniej nie miałam okazji sięgnąć po jego książki. Zachęcona świetnymi opiniami i recenzjami, jakie zbierały poszczególne tytuły, mój wybór padł na serię Grimm City. I sądzę, że był to wybór najlepszy z możliwych, biorąc pod uwagę moje literackie preferencje i sposób pisania autora. Książka czerpie ogrom zapożyczeń ze świata baśni, opiera się o motywy literackie znane z twórczości Braci Grimm, co zresztą sugeruje sam tytuł powieści. Ćwiek umiejętnie przeplata ze sobą dwa zupełnie przeciwległe światy – kryminał noir, wraz ze wszystkimi typowymi dla niego cechami i fantastyczny, a jednocześnie mroczny i skomplikowany motyw baśniowy.

Kto kiedykolwiek czytał oryginalne Baśnie Braci Grimm, ten doskonale zdaje sobie sprawę, że nie były to bajki na dobranoc, a często makabryczne opowiastki, w których przemoc i krew były na porządku dziennym. Stanowią one doskonały materiał do wykorzystania w powieści kryminalnej i Kuba Ćwiek połączył je ze sobą po mistrzowsku.

The Carolina's Book, Grimm City Wilk, Grimm City Bestie, recenzja, Wydawnictwo SQN

„Grimm City. Wilk!”

W Grimm City nigdy nic nie jest całkiem zwyczajne. I nic nie jest całkiem bezpieczne. To miasto pełne sprzeczności, grozy i mroku, w którym błędów się nie wybacza. Klimatem wyjątkowo blisko mu do tarantinowskiego Sin City, Miasta Grzechu, choć znacznie więcej tu fantazji. Jakub Ćwiek stworzył wizję świata opartego o schematy znane z kryminalnego oblicza Ameryki lat 20. XX wieku, przeplatając je zgrabnie z historiami, które niejednokrotnie zdarzało nam się słyszeć na dobranoc. Różnica polega jednak na tym, że doskonale nam znany Czerwony Kapturek już nie jest małą, uroczą dziewczynką, a to, kto tak naprawdę jest Wilkiem, nie jest wcale oczywiste.

W Grimm City wiara jest opowieścią, każdy jakąś ma, dla każdego jakaś jest pisana. Bajarz snuje historie, które zdają się nie mieć końca, przeplatając losy bohaterów i urzeczywistniając rzeczy, o jakich trudno nam nawet śnić. Świat przedstawiony przez Ćwieka pochłania czytelnika i hipnotyzuje – jest żywy, wyrazisty, namacalny. Mimo obecnych wszędzie motywów baśniowych, miasto Grimm wraz ze swoim skorumpowanym, bezwzględnym panteonem czarnych charakterów, wydaje się być boleśnie i zatrważająco rzeczywiste. Trudno oderwać się od takiej lektury.

Co tam masz w koszyczku, Czerwony Kapturku?

Miasto, rządzone przez mafię, tkwiło od dawna w ustalonym porządku, trzymanym żelazną ręką. I wydawać by się mogło, że taki stan rzeczy może trwać wiecznie, jednak – dość nagle i dość gwałtownie – na scenę wkracza Nowy Gracz, który bezkompromisowo i wyjątkowo dosadnie oznajmia swoje zamiary. W samym środku awantury musiał oczywiście znaleźć się ten jeden człowiek, który trafił w bardzo złe miejsce o bardzo złym czasie. Alfie Moore, muzyk i dobry kumpel, ratuje swojego druha w potrzebie i przejmuje jego taksówkę na jeden dzień. Ten jeden dzień i jeden z wykonanych kursów wywraca życie Alfiego do góry nogami. Przez miasto przelewa się krew – zarówno tych, na których został wydany wyrok, jak i tych, którzy przypadkowo znaleźli się na linii ognia.

W pierwszej chwili dostrzegł tylko kawałek czerwonego kaptura wystający znad boksowych oparć, zaraz jednak dziewczyna wyłoniła się zza siedzisk i mógł jej się przyjrzeć. Nie była zjawiskowo piękna, ale zwracała na siebie uwagę. Zgrabne łydki, sięgająca kolan ciasno dopasowana spódnica, na ramiona narzucony elegancki w kroju, ale jednocześnie nieprzyzwoicie czerwony ceratowy płaszczyk. Chusta zasłaniała usta i nos, a żółte okulary pozostałą część twarzy. Gdy jednak powoli ściągnęła jedno, a potem drugie, Alfie aż gwizdnął z cicha. (…) Wróżka, pomyślał. Pieprzona wróżka.
Grimm City. Wilk! – Jakub Ćwiek

„Grimm City. Wilk!” to doskonała powieść oparta na motywach kryminału i fantasy, w której znajdziemy wyrazistych bohaterów, brutalne sceny akcji, magię wprost z baśni niezwyciężonych Braci Grimm i wyjątkowe kulturowe smaczki, których odkrywanie jest naprawdę czystą przyjemnością. A co jest w tym najlepsze? Otóż nie tak dawno, bo 10 maja, premierę miała druga część serii!

The Carolina's Book, Grimm City Wilk, Grimm City Bestie, recenzja, Wydawnictwo SQN

„Grimm City. Bestie”

Drugi tom serii „Grimm City” nie zaskakuje – wracamy na stare śmieci, do miasta, w którym wciąż rządy sprawuje mafia. Lecz nagle wszystko zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Śmierć jednej z głów mafijnych rodzin powoduje zerwanie paktu i perspektywę nieuniknionej walki o wpływy – nikt już nie może czuć się bezpiecznie. Miasto staje w obliczu wojny, która może pochłonąć je całkowicie, a sprawy nie ułatwia fakt, że wszystko zbiegło się w czasie z akcją mającą na celu ujęcie psychopatycznego mordercy, Drwala. W Grimm City ma mieć miejsce najważniejszy proces sądowy ostatnich lat, a na policyjną scenę wkracza tym razem samozwańczy mściciel, stróż prawa bez odznaki, Bestia z bokserskiego ringu.

W Grimm City ponownie spotykamy bohaterów znanych z pierwszej części, lecz tym razem widzimy ich w nowych rolach, w nowej, mrocznej rzeczywistości, z którą muszą się zmierzyć. Po raz kolejny poznajemy nowe postaci, co do których pojawia się bardzo wiele znaków zapytania i wątpliwości. Kuba Ćwiek doskonale bawi się konwencją, raz za razem dodając do swojej powieści coś nowego i kształtując oblicza swoich bohaterów tak, że wyjątkowo łatwo wczuć się w nich i przeżywać ich emocje. Poznajemy ludzi, którzy przeszli wiele, próbując na co dzień mierzyć się z szarą, brudną i ponurą rzeczywistością Grimm City, nie podejmując po drodze zbyt wielu trafnych wyborów. Po raz kolejny stawiamy niepewne kroki w mieście, które tym razem zdaje się być jeszcze bardziej mroczne, jeszcze mocniej spowite dymem i kurzem, lepkie od smoły, w którym ciężko złapać oddech.

The Carolina's Book, Grimm City Wilk, Grimm City Bestie, recenzja, Wydawnictwo SQN

W wieczór taki jak ten wystarczyła ledwie odrobina romantycznej nieostrożności, by ulec czarowi ponurego miasta Grimm. Zwłaszcza tutaj, na styku dzielnicy Grandmerkad zwanej potocznie Pępkiem i Dolnego Reuben, gdzie niezliczone kolorowe neony migotały zarówno nad głowami przechodniów, jak i pod ich stopami, odbite w taflach tłustych, oleistych kałuż. (…) Tak właśnie – za sprawą dymu, muzyki i migoczących neonów – powstała dźwięczna, kolorowa mgła, od której miejscu nadano nazwę Rozmytego Kwartału.
Grimm City. Bestie – Jakub Ćwiek

Z premedytacją pomijam w mojej recenzji opisy fabularne, bo sądzę, że przy tak skonstruowanej powieści, każde słowo odejmuje co nieco z radości jej odkrywania. Ćwiek nie oszczędza czytelnika, prezentując mu pełne spektrum kulturalnych nawiązań, baśniowych postaci odzianych w zupełnie nowe szaty i doskonałych wieloznaczności, które chwilami niełatwo rozszyfrować. Seria Grimm City to perełka, choć sposób pisania Jakuba Ćwieka jest dość specyficzny, bezpośredni i tworzy wyjątkowo męski, pozbawiony skrupułów i litości świat. Warto jednak po nią sięgnąć, bo pod warstwą baśniowej powieści kryminalnej tkwi absolutnie wyjątkowa wyobraźnia autora, która ten męski, mroczny świat powołała do życia w iście mistrzowskim stylu.

Ocena serii: 8/10

Za książkę „Grimm City. Bestie” bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN.
Karolina

Kreatywna głowa, pełna pomysłów i inspiracji. Uzależniona od książek, sushi i waniliowej chai latte. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji fotograf, z zamiłowania blogerka. Ma milion pomysłów na siebie i chciałaby zrealizować je wszystkie.

  • Nie słyszałam do tej pory o tym autorze i Grimm City. Brzmi dość mrocznie ;).

    • Jest mroczne, ale w taki sposób, że nawet ktoś nie przepadający za straszeniem w książkach odnajdzie się w tym temacie, bardzo dobrze napisana i przystępna nie tylko dla fanów gatunku :)

  • nie znałem tego, ale wydaje się całkiem ciekawe;)

  • Katarzyna Szewioła-Nagel

    Kuba już nie raz mnie zaskoczył. Ten cykl jest na mojej liście czytelniczej.
    Pozdrawiam
    – Katarzyna.

  • Czytałam i polecam z całego serducha, kawał dobrej fantastyki i kryminału :)

  • Przyznam się szczerze, że nie słyszałem o opisywanych przez Ciebie pozycjach, ale przez to jeszcze chętniej się za nie zabiorę, bo lubię tego typu klimaty. Ale to już po sesji, bo teraz to romantyzm mi w głowie ;)