Recenzja | „Ene Due Śmierć” M. J. Arlidge

Recenzja | „Ene Due Śmierć” M. J. Arlidge

Powieść Ene Due Śmierć autorstwa M.J. Arlidge przeczytałam w ramach lipcowego wyzwania czytelniczego. Tematem przewodnim tego miesiąca miał być silny charakter kobiecy. Muszę jednak przyznać, że po zakończeniu lektury nie byłam wcale pewna, czy dobrze wybrałam. To nie do końca jest historia, jakiej się spodziewałam. A już na pewno nie spodziewałam się takiej głównej bohaterki.

Helen Grace to twarda babka. Nie jest to nic dziwnego, w końcu jej praca wymaga od niej posiadania mocnego charakteru i odporności na trudne sytuacje. Nikt się jednak nie spodziewa, jak bardzo skomplikują się sprawy w wyniku jej kolejnego śledztwa. Sprawa stopniowo wymyka się spod kontroli i zaczyna dotykać inspektor Grace znacznie bardziej personalnie, niż by sobie tego życzyła.

Schemat jest przerażająco prosty – jeden porywacz, dwie ofiary, jeden pistolet i jedna kula. Ten, kto pociągnie za spust, zostanie uwolniony. Ofiary postawione są przed dramatycznym wyborem – zabić czy umrzeć. Nie ma innej drogi, drzwi pozostają zamknięte, a czas płynie nieubłaganie i powoli pozbawia sił.

I want to play a game

Koncepcja powieści bardzo przypomina jedną z najbardziej znanych serii filmów grozy, czyli nieśmiertelną „Piłę”. Gdy zaczęłam czytać opis porwania i późniejszych wydarzeń, w mojej głowie od razu pojawiło się to słynne zdanie – „I want to play a game”. Nie ukrywam, że jest to odrobinę rozczarowujące, ponieważ to bardzo wyeksploatowany pomysł i trudno w oparciu o niego stworzyć coś nowego i świeżego. Niemniej jednak całokształt fabuły i konstrukcja powieści pióra M.J. Arlidge broni się przed tymi zarzutami dość skutecznie. Na szczególną uwagę zasługuje rozwiązanie całej zagadki, które nie jest oczywiste i niełatwo wyłuskać wskazówki ukryte w poszczególnych rozdziałach.

Ene Due Śmierć w ciekawy sposób przedstawia tok myślenia osoby postawionej w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, osoby nie tylko porwanej, bezradnej i przerażonej samym faktem uwięzienia, lecz także kogoś, kto musi dokonać ostatecznego wyboru i, być może, zabić drugiego człowieka. Autor doskonale balansuje emocjami, udowadnia, że wola życia wyzwala w nas instynkty samozachowawcze, które potrafią skłonić do pozbawienia życia nawet najbliższej nam osoby. To świetny thriller psychologiczny, który w żadnym momencie nie jest mdły, przewidywalny ani płytki.

Hellen

Główna bohaterka to kobieta o wielu twarzach, które czytelnik ma okazję poznać wraz z rozwojem fabuły. Na co dzień, podczas pracy, pozostaje zamknięta w chłodnej, pozbawionej emocji skorupie. Nie pozwala sobie na słabości, mając pod sobą zespół ludzi, którzy bezwzględnie wymagają jej wsparcia. Po godzinach, Helen Grace zmienia się nie do poznania, wciąż na nowo rozdrapując stare rany i szukając ulgi w dość niekonwencjonalny sposób. Jej przemiana wywołała we mnie wątpliwość, czy to aby na pewno jest charakter, jakiego poszukiwałam do mojego czytelniczego wyzwania. Po zakończeniu lektury uznałam jednak, że nie mam jej nic do zarzucenia, w perspektywie tego, z czym przyszło się jej zmierzyć.

M.J. Arlidge stworzył fascynującą powieść, której nie da się szybko zapomnieć. Na mojej półce czeka już kolejny tom tej serii, Powiedz Panno Gdzie Ty Śpisz, lecz ku mojej małej rozpaczy, wydawnictwo Czwarta Strona aktualnie nie planuje wydawania kontynuacji. Najprawdopodobniej sięgnę po pozostałe tomy (seria liczy 5) w wersji oryginalnej, ponieważ jestem niezmiernie ciekawa tego, jak potoczą się losy inspektor Helen Grace i z czym jeszcze będzie musiała stoczyć walkę. To doskonała lektura i ogromnie polecam ją wszystkim spragnionym dobrego thrillera.

Ocena: 8/10

Karolina

Kreatywna głowa, pełna pomysłów i inspiracji. Uzależniona od książek, sushi i waniliowej chai latte. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji fotograf, z zamiłowania blogerka. Ma milion pomysłów na siebie i chciałaby zrealizować je wszystkie.

  • Karolina Roszek

    Ooo ja lubię takie kryminały!

  • Powieść na pewno ciekawa dla kogoś kto czyta kryminały. Ja raczej wolę biografie i wspomnienia, może czytałaś ostatnio jakąś godną polecenia?

    • Nie czytam zbyt wielu biografii, ale książką, która oparta jest o prawdziwą postać i jest naprawdę świetnie napisana jest „Hrabina” o Elżbiecie Batory. Nie jest to klasyczna biografia, to powieść, ale bardzo ją polecam. :)

  • Travels Like Waves

    Przez wiele lat omijalam thrillery szerokim lukiem, uwazajac ze jest wiele ciekawszych gatunkow. Az do pewnego dnia, w ktorym wpadl mi w rece kryminal. Podchodzilam jak kot do jeza na poczatku, ale w koncu, jko ze nie mialam nic innego do czytania, stwierdzilam ze jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma i zaczelam czytac ow kryminal. Wciagnal mnie tak niesamowicie, ze nie moglam sie od niego oderwac! Zagadki, konspiracje, intrygi – mozg mi parowal przy czytaniu ;) od tmtej pory jestem duzo laskawsza dla thirllerow, a po Twojej recenzji juz wiem, na co bede polowac w sieci :) dzieki wielkie!

  • W internecie jest zdecydowanie za dużo inspiracji czytelniczych, nie wiadomo za co się brać :)

  • Katarzyna Maszkowska

    Choć to nie mój styl to książka wydaje się być ciekawa.