Recenzja | „Dygot” Jakub Małecki

Recenzja | „Dygot” Jakub Małecki

Chłopiec, o skórze białej jak śnieg. Dziewczynka okaleczona przez ogień, o ciele pokrytym bliznami. Dwa udręczone istnienia, które połączył los – oba przeklęte jeszcze przed narodzinami, oba cierpiące za cudze przewinienia. W powieści Jakuba Małeckiego mroczny, przedwojenny obraz polskiej prowincji miesza się ze współczesnością, cykl życia i śmierci kształtują przesądy, klątwy i uprzedzenia. To książka absolutnie wyjątkowa, historia zbudowana w oparciu o miłość i ból, niewyjaśnioną zbrodnię i plątaninę ludzkich nieszczęść, codziennych udręk, ale i małych-wielkich radości.

Dygot to historia dwóch rodzin, które splatają ze sobą swoje losy. To opowieść o codzienności, tak dobrze nam znanej, o cierpieniu i łzach, których każdy z nas doświadcza, o krzywdzie i tęsknocie, o marzeniach i próbie ucieczki od szarości świata. Dygot to lustro, w którym możemy się przeglądać, odnajdując w nim albo swoje doświadczenia albo lęki i obawy. Dygot to drżenie, które towarzyszy nam od początku do końca, od pierwszego krzyku po narodzinach, po ostatni oddech. To dreszcz, drżenie rąk, gonitwa myśli, strach i nadzieja.

Fabuły powieści Jakuba Małeckiego w prosty sposób streścić się nie da, a być może ja po prostu tego nie potrafię. Opowiedziana w kilku zdaniach zostałaby obdarta z tego, co w niej najcenniejsze – z wielkiej dawki emocji, jaką w sobie niesie. To wspaniale napisana historia kilku pokoleń, z których każde ma swoje brzemię, musi stoczyć swoją walkę, popełnia błędy i ponosi za nie karę. To zderzenie starego i nowego, to opowieść o życiu od jego pierwszych chwil po ostatnie uderzenie serca.

Małecki barwnie wplata w fabułę wątki historyczne, elementy polskiego folkloru, tradycje, doskonale znane nam nazwiska, postaci znane z ekranów telewizorów. Książka wciąga w swój świat, który jest tak realny, że aż wydaje się być prawdziwy. Bohaterowie czują, myślą, cierpią i nie sposób nie odczuwać emocji wraz z nimi. To opowieść o ludziach, o tym, jak żyją i czego doświadczają, lecz także o ich wadach, przywarach, wewnętrznych dylematach i słabościach. To historia o inności i braku akceptacji, o postrzeganiu rzeczywistości przez pryzmat uprzedzeń i o poszukiwaniu własnej tożsamości, własnej drogi i własnego celu.

Dygot to powieść obyczajowa z wplecionymi elementami magicznymi, chwilami groteskowa, nieco mroczna i do bólu rzeczywista. To książka jedyna w swoim rodzaju, zdecydowanie odstająca od innych w swoim gatunku. Napisana z niespotykaną lekkością, szczerością, bezpośrednia wobec czytelnika i taka „swojska”, prawdziwa. Utrzymuje uwagę od pierwszej do ostatniej strony, czyta się ją ekspresowo, co jest zarazem jej wielkim plusem i równie dużym minusem – przewrócenie ostatniej strony wywołuje uczucie pustki. Zmusza do myślenia, skłania do analiz i zastanawiania się „co by było, gdyby”, nie pozwala bezrefleksyjnie poznać historii i nie daje się odłożyć na półkę bez wyciągnięcia wniosków. To perła, która porusza tak wiele tematów, tak różnorodne kwestie ludzkiego życia, że nie sposób o niej zapomnieć.

Ocena: 9,5/10

Karolina

Kreatywna głowa, pełna pomysłów i inspiracji. Uzależniona od książek, sushi i waniliowej chai latte. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji fotograf, z zamiłowania blogerka. Ma milion pomysłów na siebie i chciałaby zrealizować je wszystkie.

  • Jeden z moich przyjaciół po lekturze „Dygotu” wyznał, że przez kilka dni nie mógł zasnąć w ciemnym pokoju ;) Powieść robi wrażenie, jest tak inna, świeża i zaskakująca, że nie sposób o niej zapomnieć. Cieszę się, że o tym napisałaś (powiedziałaś). Niech niesie się wieść, jakiego mamy zdolnego młodego autora.

  • Och, jak ja uwielbiam Małeckiego! Wiem, że wiele osób nie rozumie i nie potrafi zrozumieć jego powieści. Ja je wprost kocham! „Dygot” zrobił ze mną dziwne czary-mary :) Zatopiłam się w tę historię, czułam ją całą sobą, naprawdę wspaniała książka!
    PS. Dziś z grupy fb trafiłam na Twój kanał! Bardzo chętnie będę zaglądać :)

  • Pingback: Recenzja | "Ślady" Jakub Małecki | The Carolina's Book()

  • Pingback: Recenzja | "Dziedzictwo" Ann Patchett | The Carolina's Book()