Recenzja | "Chłopiec, który widział" Simon Toyne

Recenzja | "Chłopiec, który widział" Simon Toyne

Powieść o tematyce II Wojny Światowej, będąca jednocześnie doskonałą fikcją i świetnym thrillerem, a do tego przedstawiająca bardzo tajemniczego głównego bohatera? Chłopiec, który widział Simon’a Toyne’a to drugi tom serii o Salomonie Creedzie, a zarazem książka, obok której nie sposób przejść obojętnie.

Zarys fabuły

Po raz drugi spotykamy się z bohaterem, o którym wiemy niewiele, a który sam o sobie wie jeszcze mniej. Nieznajomość historii głównej postaci sprawia, że fabuła pozostaje wielowymiarowa i dotyka nie tylko aktualnych wydarzeń, ale stawia wiele pytań o przeszłość, które zasiewają niepewność w umyśle czytelnika. Tajemniczy i wyjątkowy Salomon Creed, poszukujący informacji o swojej przeszłości i wyjątkowych zdolnościach, jakie posiada. Człowiek, który widzi, słyszy i czuje znacznie więcej, niż inni. Bohater, który ma poczucie misji i pragnie pomagać tym, którzy sami nie mogą się uratować. Mężczyzna bez tożsamości, który szuka odpowiedzi na pytanie “kim jestem”.

Trop przeszłości Creeda prowadzi do człowieka zamieszkałego we Francji, krawca, który uszył kurtkę, jaką nosi bohater. On może wiedzieć więcej na temat pochodzenia Salomona, lecz ten się spóźnia – krawiec zostaje brutalnie zamordowany. Kluczem do przeszłości i rozwiązania zagadki śmierci krawca, Jozefa Engela, okazuje się jego wnuczka, Marie-Claude. Salomon Creed musi odnaleźć ją i jej syna, zanim zrobi to ktoś inny. Ktoś, komu zależy, by…

Skończyć to, co zostało zaczęte

Léo, syn Marie-Claude, także jest inny. Chłopiec widzi kolory ludzi. Wie, kiedy ktoś kłamie, a kiedy mówi prawdę. Rozszyfrowuje emocje przy pomocy swojego niesamowitego daru, co ściąga na niego i jego bliskich prawdziwe niebezpieczeństwo. Troje ludzi łączy swoje losy w tej przedziwnej, nadnaturalnej aurze i wspólnie poszukuje odpowiedzi na nurtujące ich pytania, rozgrzebując przeszłość, która okazuje się jeszcze bardziej przerażająca, niż niewiedza o niej.

Simon Toyne, Chłopiec który widział, Wydawnictwo Albatros, recenzja, The Carolina's Book

Dużo historii w tle 

Autor doskonale łączy wątki kryminalne z motywami historycznymi – sięga do tematyki II Wojny Światowej, nazistowskich obozów koncentracyjnych, mrocznej i morderczej Trzeciej Rzeszy. Problem pojawia się gdzieś w połowie książki, gdy nagle wątków mieszających się ze sobą staje się zbyt wiele na raz i muszę przyznać, że trochę się gubiłam w tych fabularnych zawiłościach. Niektóre rozdziały są stylizowane na fragmenty książek pisanych przez byłych więźniów, gdzie znajduje się sporo wskazówek dotyczących współczesnych wydarzeń, lecz dodatkowo wprowadza to chaos. Wartka akcja jest tu zarówno wielkim atutem, jak i minusem, bo wymaga od czytelnika naprawdę dużego skupienia na lekturze.

Co ważne, autor przywiązuje dużo uwagi do szczegółowości fragmentów historycznych, opisując wydarzenia mające miejsce w obozach i podczas wojny w sposób emocjonalny, zwracając uwagę na okrucieństwo i koszmar towarzyszący temu okresowi w historii. To istotny element, który odpowiada za zbudowanie klimatu tej książki.

Satysfakcja i ciąg dalszy

Pomimo wielu nawiązań do przeszłości i lekkiego bałaganu w historii, książkę czyta się bardzo dobrze i zdecydowanie nie jest to typowy, przewidywalny thriller. To pozycja dla każdego, kto szuka powieści, która ma to coś, ma więcej do zaoferowania. Simon Toyne nie odkrywa wszystkich kart, lecz systematycznie dozuje wskazówki, dzięki czemu lektura nie jest oczywista, a zakończenie zdecydowanie jest satysfakcjonujące i – co najważniejsze – zapowiada, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie z Salomonem Creedem. Ja moją przygodę z tym bohaterem zaczęłam właśnie od Chłopca, który widział, jednak z ciekawością sięgnę po pierwszy tom serii.

Ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.