Nie wiem, jak długo już zwlekałam z rozpoczęciem tej serii, ale oto jest. I jestem bardzo zadowolona, że w końcu się zmobilizowałam. Stephen King to mój osobisty Mistrz powieści grozy już od najmłodszych lat. Tak, nie przejęzyczyłam się, moja historia ze Stephenem jest dość nietypowa, bo pierwszą jego powieść (a raczej jej fragmenty) poznałam w wieku około 6 lat. W mojej rodzinnej biblioteczce zawsze było sporo tytułów Kinga, a mnie wtedy jednocześnie fascynowała i przerażała jedna z okładek – “Firestarter”. Dziś stoi dumnie na mojej półce, po 23 latach, a ja nadal mam gęsią skórkę, gdy na nią patrzę.

To jest TEN King. Król, którego kocham. Mroczny, zły, makabryczny, czasem odrealniony, zawsze trzymający w żelaznym uścisku grozy. Czy jego bardziej współczesne powieści nadal tak bardzo na mnie działają? Dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka miałam okazję sięgnąć po jego najnowsze dzieło, “Outsider”. Tym samym rozpoczynam serię Poniedziałków z Mistrzem i w każdy trzeci poniedziałek miesiąca zapraszam Was na recenzję lub omówienie motywów z powieści Stephena Kinga. A jeśli u mnie Wam mało, to Olga z Wielkiego Buka także ma serię poświęconą Kingowi – #KochamKinga – na blogu i na kanale, polecam bardzo!

Zarys fabuły

W niewielkim miasteczku Flint City większość mieszkańców zna się przynajmniej z widzenia. Lecz Terry’ego Maitlanda znają wszyscy. Są tacy ludzie, którzy po prostu jak magnes przyciągają do siebie innych. Terry był swego rodzaju lokalną gwiazdą. Uznany trener drużyn młodzieżowych, nauczyciel, przykładny obywatel, wspaniały mąż i ojciec, ulubieniec tłumów, ukochany trener T. Jak to możliwe, że tak dobry człowiek dopuścił się tak makabrycznego czynu?

Jeden z mieszkańców znajduje w parku zwłoki jedenastoletniego chłopca. Mały Frankie Peterson padł ofiarą psychopaty i zwyrodnialca, który pozbawił go życia w wyjątkowo brutalny i okrutny sposób. Ta zbrodnia wstrząsnęła całym Flint City, jednak najgorsze miało dopiero nadejść. Wszelkie dowody znalezione na miejscu zbrodni wskazywały jasno – zabójcą był nie kto inny, jak Terry Maitland.

Wiadomo jednak, że u Kinga nic nigdy nie jest proste… Ulubiony trener T. okazuje się bowiem mieć żelazne alibi, a w momencie popełnianej zbrodni nie było go nawet w mieście. Jak to możliwe, skoro na ciele ofiary znaleziono jego DNA? Czy człowiek może być w dwóch miejscach na raz? Czy można kogoś wrobić tak dobrze?

Outsider, Stephen King, recenzja, Poniedziałek z Mistrzem, The Carolina's Book

Strasznie czy nie tak strasznie?

Powieść Kinga to wysmakowany miks dobrego kryminału i przyjemnego dreszczyku grozy. Nie znajduję tu jednak emocji, jakie towarzyszyły mi choćby podczas lektury “Lśnienia”, “Doktora Sen”, czy “Ręki Mistrza” – “Outsider” to trochę inny rodzaj powieści. Mam wrażenie, że nieco bardziej stonowany, nieco mniej zaskakujący, choć nadal doskonały. Wątek kryminalny wciąga niesamowicie, budując napięcie już od pierwszych stron. Cenię w powieściach Kinga różne style narracji, tu w klimat powieści wprowadzają nas zapisy zeznań świadków i szczegółowe, makabryczne opisy zbrodni. Autor wodzi czytelnika za nos, umiejętnie żonglując dowodami, poszlakami i wplatając pomiędzy nie relacje międzyludzkie i rodzinne dramaty mieszkańców Flint City. Groza nadchodzi powoli, rozdział za rozdziałem, a im dalej w las, tym straszniej. Choć jak wspomniałam, ta powieść zdecydowanie w mniejszym stopniu przyspieszała bicie mojego serca, porównując ją do klasyków sprzed lat.

Powrót Króla Grozy, czy jednak nie?

Stephen King podbił rynek wydawniczy serią kryminalną “Pan Mercedes”, a chwilę wcześniej wyjątkowo stonowaną powieścią “Joyland”, które także bardzo lubię i mam oczywiście na półce. Czy jednak powieści kryminalne to faktycznie jest “ten King”, którego warto czytać? I tak i… nie. Mimo całego uwielbienia, jakim darzę tego autora, mam wrażenie, że jego nowsze książki tworzone są z myślą o szerszym gronie czytelników, co niekoniecznie działa na ich korzyść. Oczywiście nie każdy lubi grozę i makabrę, jaka gościła na kartach jego klasycznych historii, jednak jego nowsze książki wydają mi się być nieco zbyt grzeczne, uładzone, brakuje im tej iskry. “Outsider” to doskonała powieść kryminalna z motywem horroru, którą oceniam bardzo wysoko i nie jestem nią absolutnie rozczarowana, ale… W głębi duszy miałam nadzieję na jeszcze intensywniejsze czytelnicze doznania, takie, po których śpi się przy zapalonym świetle.

Ocena: 9,5/10
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.