Poniedziałek z Mistrzem | "Carrie" Stephen King

Poniedziałek z Mistrzem | "Carrie" Stephen King

Stephen King zadebiutował powieścią Carrie w 1974 roku, w Polsce doczekała się jednak wydania znacznie później, bo dopiero w roku 1990. Powieść była trzykrotnie ekranizowana, a w rolach głównych obsadzano takie gwiazdy, jak Sissy Spacek, John Travolta, a w najnowszej wersji Chloë Grace Moretz oraz Julianne Moore. Jest to powieść uznawana za jedną z najlepszych w dorobku Stephena Kinga, różni się ona jednak od jego pozostałych książek. Można zaobserwować naprawdę ogromny rozwój autora w jego późniejszych powieściach. Carrie nie jest typowym horrorem, to bardzo złożona mieszanka różnych gatunków, która jednak w całości stanowi wyjątkowo efektowny thriller z wątkami grozy, będący doskonałą lekturą na początek swojej przygody z powieściami Kinga.

Zarys fabuły

Nastoletnia Carrie White mieszka wraz z matką, Margaret, w miejscowości Chamberlain w stanie Maine. Z pozoru to zupełnie przeciętna dziewczyna, która jednak wyróżnia się dość znacząco na tle rówieśników. Ubierana przez bogobojną matkę w obszerne, skromne ubrania, zaniedbana, stanowi obiekt drwin i prześladowań ze strony swoich szkolnych kolegów i koleżanek. Wszystko dlatego, że Margaret White to religijna fanatyczka o bardzo surowym, wręcz masochistycznym podejściu do wiary, które przelewa w całości na swoją córkę.

Carrie nie była upragnionym dzieckiem. Nie zaznała matczynej miłości i zrozumienia. Dla matki była wyrodną grzesznicą, grzechem samym w sobie, największym, jaki Margaret popełniła w życiu. Matka nie okazuje Carrie litości i wymaga od niej równie żarliwych modlitw i wielkiego oddania Bogu, jakie sama świadczy, zmuszając do tego córkę w sposób wyjątkowo okrutny. Te potworne doświadczenia powoli i nieubłaganie kształtują Carrie, która odkrywa w sobie pokłady nieznanej siły i niespodziewaną moc. Od tej chwili wszystko w jej życiu się zmienia.

Carrie, Stephen King, recenzja, Poniedziałek z Mistrzem, The Carolina's Book

Strasznie, czy nie tak strasznie?

Carrie jest postacią bardzo mroczną, złożoną i pełną sprzeczności. Jej matka to doskonały obraz szaleństwa, fanatyzmu i okrucieństwa. Czy to jednak wystarczy, by nastraszyć czytelnika i sprawić, by lektura tej powieści była w rzeczy samej spotkaniem z prawdziwą grozą? Debiut Stephena Kinga uważam za wyjątkowo udany, co zresztą potwierdza jego pozycja na samym szczycie listy bestsellerów na długo po ukazaniu się książki na rynku. Niemniej jednak nie jest to horror z gatunku tych, które możemy znaleźć w jego dorobku z późniejszych lat.

Powieść Carrie faktycznie jest przerażająca, jednak bardziej z psychologicznego punktu widzenia. Przeraża okrucieństwo matki głównej bohaterki, bezmyślność i podłość jej rówieśników, obojętność jej wychowawców i nauczycieli. Przeraża to, jak bardzo można zaszczuć i stłamsić nastolatka, który wyróżnia się tylko tym, że nie jest tak nowoczesny i zabawowy, jak jego pustogłowi koledzy i koleżanki. Przeraża też furia Carrie, choć po lekturze tej powieści ma się nieodparte wrażenie, że o ile była zła, to jednak nie była nieuzasadniona.

Carrie White to postać, której rozkwit możemy z zapartym tchem obserwować na kartach powieści. Z przerażonej, skrzywdzonej dziewczyny przeistacza się w bohaterkę tragiczną, która musi doświadczyć zemsty, za wszelką cenę, jaką przyjdzie jej za to zapłacić. To mocna postać, która wywołuje w czytelniku sprzeczne uczucia i drwi w pewnym sensie ze współczucia, jakim się ją darzy.

Carrie, Stephen King, recenzja, Poniedziałek z Mistrzem, The Carolina's Book

Dla kogo i dlaczego Carrie?

Debiut Stephena Kinga stanowi w mojej ocenie jedną z najlepszych książek do rozpoczęcia swojej przygody z jego dorobkiem literackim. To mocna, niemal wiwsekcyjna powieść, którą ciężko zaklasyfikować gatunkowo. Na tych zaledwie 200 stronach odnajdujemy ogrom emocji, cierpienia i strachu, gorycz zawodu i nieopisany smak zemsty, która pociąga za sobą ogromne konsekwencje. To powieść, która powinna przypaść do gustu wszystkim czytelnikom doceniającym dobre, mroczne historie i złożonych, wielowymiarowych bohaterów. W kreowaniu postaci King jest niepodważalnym mistrzem.

Dla tych, którzy doskonale już znają prozę Mistrza, może to być ciekawe spojrzenie w przeszłość, na początki kariery autora. Widać tu dość znaczące różnice w sposobie budowania narracji, choć niezaprzeczalnie, przez te wszystkie lata, King pozostał Kingiem. Czy zatem warto? Oczywiście.

Ocena: 9/10

Moje wydanie to egzemplarz wydawnictwa Prima z 1996 roku.