Poniedziałek z Mistrzem | "Bastion" Stephen King

Poniedziałek z Mistrzem | "Bastion" Stephen King

Stephen King napisał „Bastion” w 1978 roku, jako czwartą powieść w swoim dorobku. Z czasem uznano ją za jego opus magnum – najwybitniejsze z dzieł i dodatkowo to rekordzista w ilości stron, ma ich bowiem jedynie 1165 w nowym, pięknym wydaniu od Wydawnictwa Albatros.

Zarys fabuły

Bastion to powieść wielowątkowa i wielopoziomowa. Jej główny wątek fabularny opiera się o motyw zagłady ludzkości. Całość utrzymana jest w postapokaliptycznym klimacie, gdzie resztki populacji ludzkiej walczą o przetrwanie.

Wszystko zaczyna się niewinnie, od zwykłego przeziębienia, które szybko jednak okazuje się być super bronią biologiczną, grypą nazwaną Kapitnem Tripsem, która zabija bez litości. W jej wyniku śmierć ponosi 99% ludności ziemi. Ci, który pozostali wkrótce zaczynają doświadczać dziwnych snów o dwóch nietuzinkowych postaciach – czarnej kobiecie, tytułującej się wysłanniczką Boga oraz mrocznym mężczyźnie, który doprowadza ludzi na skraj szaleństwa.

Akcja powieści przeplata ze sobą wątki nieuchronnej walki dobra ze złem, a także losy zwyczajnych ludzi, którzy zmuszeni są odnaleźć się w nowej sytuacji, gdzie nic już nie jest takie samo. Ich dawne życie się skończyło, skończył się świat, w którym żyli i w postapokaliptycznej rzeczywistości walka o przetrwanie jest codziennością.

Bastion, Stephen King, recenzja, Poniedziałek z Mistrzem, The Carolina's Book

Strasznie, czy nie tak strasznie?

Zdecydowanie Bastion nie jest typową powieścią grozy. To majstersztyk w wydaniu Kinga, jednak nie klasyfikowałabym jej jako klasycznego horroru. Mamy walkę dobra ze złem, lecz przede wszystkim pojawia się tu fascynujący i trzymający w napięciu opis postapokaliptycznego świata, walki o przetrwanie, emocji związanych z początkowym stadium zagłady – rozwojem choroby i wymieraniem populacji. To powieść, która trzyma za gardło od pierwszej do ostatniej strony, czyli naprawdę długo.

Wielowątkowa fabuła napędza emocjonalny rollercoaster i nie pozwala się oderwać od czytania. To w mojej ocenie jedna z najlepszych książek Stephena Kinga, choć muszę przyznać, że nie jest moją ulubioną. Zdecydowanie jednak warto po nią sięgnąć i nie należy bać się jej rozmiaru – rozwój wydarzeń nie pozwala się nudzić, a losy bohaterów, tak świetnie zresztą przez Kinga wykreowanych, sprawiają, że nie chce się odkładać tej powieści na półkę. Gdybym miała ją określić, pokusiłabym się o stwierdzenie, że to doskonały thriller z motywami fantasy, a nawet powieść psychologiczna. Jest tu wszystko, a jednak całość stanowi spójną historię, do której nie sposób się przyczepić.

Czy warto?

Zdecydowanie! Wydawnictwo Albatros po raz kolejny wznowiło wydanie, tym razem oferując świetną, ciemną okładkę z klimatyczną grafiką. Zajmie honorowe miejsce na mojej półce tuż obok drugiej cegły, trylogii Pan Mercedes w wydaniu jednotomowym. Wspominałam już, że uwielbiam takie wielkie książki? Bastion jest wielki, nie tylko w znaczeniu dosłownym.

Ocena: 9/10

Za piękne, nowe wydanie dziękuję Wydawnictwu Albatros.