Perfekcjonizm

Perfekcjonizm

Wyobraź sobie taką sytuację. Wpada ci do głowy naprawdę świetny pomysł na nowy biznes lub projekt. Zaczynasz planować działania, ustalasz harmonogram, wymyślasz i kombinujesz. Twoja ekscytacja sięga zenitu, nie możesz już doczekać się efektów. Zabierasz się do pracy. Wszystko wydaje się być na dobrej drodze. I wtedy TO się zaczyna.

Najpierw niewinnie, od drobiazgów, które „można było lekko doszlifować”, ale w zasadzie, to jest dobrze. Potem TO rośnie. Zaczynasz dostrzegać coraz więcej błędów, coraz więcej niedoskonałości. Wreszcie TO pochłania cię całkowicie i każdy twój kolejny krok nie jest dość dobry, twój projekt to kompletny bezsens, pomysły masz idiotyczne, wszystko jest nie tak, jak być powinno, tak wiele można było zrobić lepiej, szybciej, dokładniej, idealniej. Brzmi znajomo?

Niewystarczająco dobrze

Perfekcjonizm. To on zabija nasze poczucie własnej wartości, naszą pewność siebie i motywację do pracy. Objawia się różnie, czasem jako brak satysfakcji z przeprowadzanych działań, czasem jako blokada uniemożliwiająca ich wykonywanie, a czasem jako żal do siebie, gdy nasze poczynania – choć niezaprzeczalnie dobre – nie zostały pochwalone i docenione. Perfekcjonizm to wróg efektywności, bo zamiast skupiać się na zadaniach i osiągać zamierzone cele, nie potrafimy wyrzucić z głowy myśli, że to co robimy, wciąż wymaga poprawek lub nie dorasta do naszych oczekiwań. Tego typu stan może trwać przez cały okres pracy, przez co jej efekty faktycznie mogą okazać się niezadowalające. Perfekcjoniści to zwykle osoby, które mają problem z dostrzeganiem swoich sukcesów i mają tendencję do umniejszania wartości swoich działań. Nie potrafią się też nagradzać, bo w ich mniemaniu – nie mają ku temu podstaw. Z perfekcjonizmem trudno walczyć, bo przecież dążenie do ulepszania efektów swojej pracy to nic złego… A jednak. Ciągłe poczucie niespełnienia, zmniejszona motywacja i wewnętrzny żal do samego siebie o to, że nie potrafimy doścignąć swoich ambicji, wpływa destrukcyjnie nie tylko na nas, ale i na nasze otoczenie.

Perfekcjonistka

Czas, żebym się do czegoś przyznała. Jestem perfekcjonistką. W moim przypadku objawia się to poczuciem stresu i presji, aby moja praca została zauważona i doceniona. Mam wewnętrzną potrzebę otrzymywania słów uznania, pochwał za to, co robię, ale – o ironio – one nie zawsze sprawiają, że stres znika. Gdy zajmuję się tym, co kocham, co jest moją pasją, co robię w stu procentach z własnego wyboru i dla własnej przyjemności, to tego problemu nie ma. Gorzej sytuacja wygląda, gdy podejmuję się działania na rzecz kogoś, gdy wchodzę w relację, gdzie ta druga osoba jest dla mnie swego rodzaju autorytetem, może mnie czegoś nauczyć. Wtedy zależy mi na pozytywnym wizerunku, na takiej przysłowiowej piątce z plusem za aktywność. To coś, nad czym staram się pracować.

Z perfekcjonizmem należy walczyć na wszelkie sposoby, aby nie doprowadzić się do wypalenia i poczucia, że nasza praca nie przynosi już satysfakcji. Warto stawiać sobie konkretne (realne!) cele, małe kroki, których spełnianie nie będzie dla nas zbyt dużym obciążeniem, a pozwoli obiektywnie ocenić postęp naszych działań. Warto prosić o feedback, czyli odpowiedź zwrotną od osoby, do której kierujemy naszą pracę. Często nam, perfekcjonistom, wydaje się, że otrzymamy masę negatywnych informacji, kiedy w rzeczywistości zrobiliśmy wszystko doskonale, tylko drugiej stronie wydawało się to na tyle oczywiste, że nie pomyślała o zakomunikowaniu nam tego.

Odpuść!

Przede wszystkim jednak należy nauczyć się odpuszczać. Jeśli czegoś nie uda nam się zrobić dokładnie tak, jak to zaplanowaliśmy, to świat się nie skończy. Nic się nie stanie. Przyjdzie kolejny dzień, kolejne wyzwania i kolejne pomysły. Nie warto dla jednego z nich się załamywać, bo przecież mamy nieograniczone możliwości! Najdoskonalszym sposobem na perfekcjonizm jest kreatywne myślenie. Unikanie schematów, robienie czegoś kompletnie na opak.

Nie bądźmy doskonali. Popełniajmy błędy. Uczmy się nowych rzeczy. Nie trzymajmy się sztywnych ram stworzonych przede wszystkim we własnych głowach, które panicznie boją się porażki. I uświadamiajmy sobie najważniejszą prawdę: porażka jest jak siniak – zaboli, ale w niczym nas nie ogranicza.

Karolina

Kreatywna głowa, pełna pomysłów i inspiracji. Uzależniona od książek, sushi i waniliowej chai latte. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji fotograf, z zamiłowania blogerka. Ma milion pomysłów na siebie i chciałaby zrealizować je wszystkie.

  • Niestety mam z tym problem- zawsze, cokolwiek robię, chcę być idealna, a nie zawsze się udaje.

    • Ja mam tak samo. Moment, w którym uświadomimy sobie, że to nic złego, będzie jednym z najważniejszych w życiu. Bez perfekcjonizmu lepiej się żyje. :)

  • Niestety mnie TO prześladuje od dawna

  • Zawsze marzyłam o tym by być perfekcjonistką w każdym calu. Patrząc z zazdrością na kobietę bliską memu serca, jednak przyjrzawszy się bliżej dostrzegłam jej „męczarnię” i wiem, że nie chcę taka być :D

  • Pracoholikiem jestem, perfekcjonistką nie koniecznie :)

  • Stanisław Bińkiewicz

    Analizując swoje postępowanie, myślę, że również w pewnych aspektach jestem perfekcjonistą. Mi to przeszkadza, poniewaz za bardzo koncentruję się na określonej sprawie, zaniedbując inne

  • Też mam problem z perfekcjonizmem w pracy :) Najgorsze, że mam zawsze wrażenie, że sama wykonam wszystko najlepiej, więc zamiast oddać komuś część pracy, robię wszystko sama ;) Ale walczę tym i zaczynam odnosić małe sukcesy ;)