Recenzja | „Ślady” Jakub Małecki

Recenzja | „Ślady” Jakub Małecki

Gdy zetknęłam się po raz pierwszy z twórczością Kuby Małeckiego, pomyślałam, że dawno nie czytałam czegoś napisanego tak poetyckim, pięknym językiem. Spodziewałam się, że Dygot, bo o nim tu wspominam, będzie dla mnie książką ważną i niemożliwą do zapomnienia, a każda jej kolejna strona utwierdzała mnie w tym przekonaniu. To była miłość od pierwszego wejrzenia, cudowna mnogość emocji. I wydawało mi się, że to niemożliwe, żeby pisarz dwa razy wprowadził czytelnika w taki sam stan euforii. A jednak myliłam się. Ślady Ślady to powieść będąca jednocześnie zbiorem magicznych, dla mnie wręcz nieco onirycznych opowiadań. Tu każda historia łączy się z poprzednią. Każdy bohater żyje i umiera, pozostawiając po sobie coś. Wspomnienie, słowa, zawieszoną pomiędzy światami obecność, wpływ na życie innego człowieka. Po raz kolejny Małecki sięga do tematu życia i śmierci. Opisywane przez niego historie, to zapis ludzkiej codzienności. Czasem pełnej pasji, czasem nie wyróżniającej się niczym, czasem wypełnionej cierpieniem i goryczą. Bohaterowie Śladów połączeni są ze sobą w ten poetycki, nieco nierzeczywisty sposób – okruchy wspomnień o jednym tworzą fundament życia drugiego. Podzieleni przez czas, miejsce, wiek, styl życia, a jednak w jakimś stopniu sobie bliscy. Strzępki życia Młody Tadeusz ginie od kuli, podwarszawski las wchłania w swoją ziemię […]

Recenzja | „Zabić drozda” Harper Lee

Recenzja | „Zabić drozda” Harper Lee

„Chodź, trzeba ci kupić książkę.” – powiedział mi mój M. pewnego wieczoru, kiedy mój humor powoli sięgał dna i potrzebne było na cito remedium na smutki. Książki zawsze działają. „Wybieraj.” Wybrałam. I to był wybór doskonały. Od nie-wiem-jak-dawna nosiłam się z zamiarem sięgnięcia po klasykę, jaką bez wątpliwości jest powieść Zabić drozda. O geniuszu Harper Lee nasłuchałam się i naczytałam wielokrotnie, ale wciąż nie było mi do niej po drodze. U mnie tak już jest, że gdy stworzę sobie listę książek „absolutne must-read natychmiast”, to czytam… wszystko, tylko nie te książki. Nie pytajcie, nie wiem, dlaczego. Tego dnia jednak stwierdziłam, że najwyższy czas. Ameryka w okresie przemian społeczno-kulturowych i wszechobecnego rasizmu to dla mnie wyjątkowo interesujący temat. Po przeczytaniu i obejrzeniu Służących oraz Zielonej Mili poczułam potrzebę zgłębienia tego okresu w historii, szczególnie poprzez powieści obyczajowe. Dwie, o których wspomniałam, czytało mi się doskonale, to świetnie napisane książki i równie dobre filmy. Liczyłam, że nie zawiodę się na kolejnej powieści z tego gatunku. I dokładnie tak było. „Tylko pamiętaj, że grzechem jest zabić drozda.” Zabić drozda to nie jest do końca powieść o prześladowaniu rasowym i prawach człowieka. To książka zdecydowanie bardziej skupiona na dorastaniu i dojrzewaniu. Na poznawaniu świata w […]

Legion Samobójców – warto zobaczyć?

W miniony weekend na ekranach kin pojawił się kolejny film o superbohaterach, oparty o universum DC. Od pewnego czasu tego typu produkcje wyrastają niemal jak grzyby po deszczu, jednak trudno się temu dziwić, wszak to tematyka niezwykle popularna i przynosząca twórcom niemałe dochody. Deadpool pobił w tym roku rekord box office, o czym zresztą wspominałam w tym wpisie, natomiast Batman vs. Superman podzielił fanów kina na dwa przeciwstawne obozy – tych zachwyconych produkcją i tych, którzy mieszali ją z błotem po całości. Na Legion Samobójców czekałam z utęsknieniem od wielu miesięcy, piszczałam jak nastolatka oglądając pierwsze trailery i odliczałam dni do premiery kinowej. W sobotę zobaczyłam to, na co tak czekałam. I okazało się, że to zupełnie inny film, niż mi się z początku wydawało. I love Mr J! Zacznę od tego co najważniejsze – Joker zagrany przez Jareda Leto był doskonały. Miał ogromny potencjał, był genialnie ucharakteryzowany, odpowiednio szalony, sadystyczny i psychodeliczny. Nie przypominał w niczym poprzednich Jokerów, minimalnie nawiązując jedynie do kreacji Jacka Nicholsona. I pojawił się w filmie zaledwie kilka razy. Na całe 2 godziny filmu, jego obecność na ekranie to zaledwie kilka minut. To było moje największe zaskoczenie i największe rozczarowanie, bo spodziewałam się naprawdę wielkiej […]

Recenzja | „Ene Due Śmierć” M. J. Arlidge

Recenzja | „Ene Due Śmierć” M. J. Arlidge

Powieść Ene Due Śmierć autorstwa M.J. Arlidge przeczytałam w ramach lipcowego wyzwania czytelniczego. Tematem przewodnim tego miesiąca miał być silny charakter kobiecy. Muszę jednak przyznać, że po zakończeniu lektury nie byłam wcale pewna, czy dobrze wybrałam. To nie do końca jest historia, jakiej się spodziewałam. A już na pewno nie spodziewałam się takiej głównej bohaterki. Helen Grace to twarda babka. Nie jest to nic dziwnego, w końcu jej praca wymaga od niej posiadania mocnego charakteru i odporności na trudne sytuacje. Nikt się jednak nie spodziewa, jak bardzo skomplikują się sprawy w wyniku jej kolejnego śledztwa. Sprawa stopniowo wymyka się spod kontroli i zaczyna dotykać inspektor Grace znacznie bardziej personalnie, niż by sobie tego życzyła. Schemat jest przerażająco prosty – jeden porywacz, dwie ofiary, jeden pistolet i jedna kula. Ten, kto pociągnie za spust, zostanie uwolniony. Ofiary postawione są przed dramatycznym wyborem – zabić czy umrzeć. Nie ma innej drogi, drzwi pozostają zamknięte, a czas płynie nieubłaganie i powoli pozbawia sił. I want to play a game Koncepcja powieści bardzo przypomina jedną z najbardziej znanych serii filmów grozy, czyli nieśmiertelną „Piłę”. Gdy zaczęłam czytać opis porwania i późniejszych wydarzeń, w mojej głowie od razu pojawiło się to słynne zdanie – „I want to […]

Recenzja | „Zgubiono znaleziono” Brooke Davis

Recenzja | „Zgubiono znaleziono” Brooke Davis

Millie ma siedem lat i wszędzie nosi ze sobą swoją Księgę Nieżyłków. Zapisuje w niej wszystkie śmierci, jakich doświadczyła. Jest tam zatem jej pies Rambo, starszy mężczyzna, który wpadł pod nadjeżdżający autobus, ptak i pająk. I jest tam też jej tata, zapisany pod numerem dwudziestym ósmym. Agatha ma lat ponad osiemdziesiąt. Po śmierci męża kategorycznie odmówiła opuszczania domu. Jej głównym zajęciem jest wrzeszczenie na przechodniów oraz zapisywanie wszelkich oznak starości w zeszycie z napisem Starość. Karl lat ma jeszcze więcej, jego żona zmarła, a syn uznał, że to odpowiedni moment na umieszczenie go w domu opieki. Karl doznał jednak olśnienia i postanowił inaczej spędzić resztę swojego życia, z dala od szpitalnych sal. Zgubiono znaleziono Powieść Brooke Davis porusza trudny temat godzenia się ze stratą bliskiej osoby, lecz robi to w sposób subtelny i pozbawiony dramaturgii. Historia każdego z trójki głównych bohaterów opiera się o śmierć kogoś najbliższego. Ich emocje i nastawienie są przez te wydarzenia kształtowane. Autorka uwypukla wszelkie zmiany, jakie zachodzą w ich charakterach, ukazuje gorycz, cierpienie, zdziwaczenie i żal, lecz okrasza to sporą dozą komizmu i czarnego humoru, przez co tak trudny temat staje się lekki, a momentami wręcz bawi do łez. To w pewnym sensie powieść o podróży – nie […]

Recenzja | „Kroniki Portowe” Annie Prolux

Recenzja | „Kroniki Portowe” Annie Prolux

Prawdziwe życie zaczyna się daleko poza naszą strefą komfortu. Żeby doświadczać, musimy się na te doświadczenia otworzyć. Pozwolić im do nas dotrzeć. Wyrwać się z ograniczeń, jakie sami sobie narzucamy, a które wynikają często ze skrzywionego i przekłamanego obrazu własnej osoby. Musimy pozwolić sobie na błędy i nauczyć się cieszyć z drobnych rzeczy. Musimy pogodzić się z tym, na co nie mamy wpływu i wyruszyć po nowe. Kroniki Portowe – zarys powieści Niedoceniany przez ojca, bez większych ambicji, Quoyle przez większość czasu jedynie udawał, że żyje. Czas płynął, a on tkwił w jednym punkcie, niezmiennie wierząc, że nic więcej go nie czeka. Do czasu, gdy w jego życie bezceremonialnie i dość bezczelnie wkroczyła Petal. Kobieta, która stanowiła całkowite przeciwieństwo Quoyle’a, o jakiej nigdy nie miał odwagi nawet marzyć, bo w końcu Quoyle nie marzył o zbyt wielu rzeczach. Wtedy też jego życie wywróciło się do góry nogami po raz pierwszy. Jego życiowa bierność i bezgraniczna miłość, jaką obdarzył swoją pozbawioną skrupułów żonę, przyniosły mu kilka kolejnych lat upokorzeń i samotności. Jego pociechą stały się córki, którym poświęcił cały swój czas. Petal stała się raczej gościem w ich domu, a pewnego dnia oznajmiła, że nie zamierza wracać w ogóle, żądając od Quoyle’a […]