Bullet Journal, czyli całe życie w jednym zeszycie

Bullet Journal, czyli całe życie w jednym zeszycie

Nie jestem najbardziej zorganizowaną osobą na świecie. Moja pamięć ogranicza się głownie do rzeczy, które lubię i chcę robić, natomiast o obowiązkach i koniecznościach zdarza mi się czasem zapominać. Gdybym nie ratowała się technologią i przeróżnymi aplikacjami, kalendarzami i listami, to pewnie nie pamiętałabym o połowie ważnych terminów. Dlatego na moim telefonie aplikacji do organizacji czasu i zadań mam kilka, jednak sytuacja komplikuje się w chwili, gdy bateria miga złowieszczą czerwienią, a ja… nie pamiętam o czym zapomniałam. Rozwiązanie przyszło do mnie samo. Poszukiwania inspiracji w sieci przyniosły mi tajemniczo, choć niesamowicie intrygująco brzmiącą nazwę „BuJo”. Bullet Journal Zawsze mi się wydawało, że jestem „dzieckiem digitalu” i kocham być otoczona technologiami. Nie wyobrażam sobie życia bez telefonu, komputer odpalam przed pierwszą kawą, tabletu i czytnika e-booków używam zamiennie. Aż tu nagle odkryłam, że całe moje życie i wszystko, co w nim ważne i inspirujące, mogę zmieścić w najzwyklejszym zeszycie! No, może nie najzwyklejszym, bo poza uwielbieniem do technologii, jestem też papierniczą sroką i kocham ładne notesy. Zainwestowałam więc w Moleskine w pięknym, kremowym odcieniu i zaczęłam pisać. Oczywiście nie mogłam brnąć zupełnie sama w te nieznane wody bullet journalingu, zapisałam się na kilka grup na Facebooku, przeszperałam Pinteresta i przepadłam. To, jak […]