Bullet Journal, czyli całe życie w jednym zeszycie

Bullet Journal, czyli całe życie w jednym zeszycie

Nie jestem najbardziej zorganizowaną osobą na świecie. Moja pamięć ogranicza się głownie do rzeczy, które lubię i chcę robić, natomiast o obowiązkach i koniecznościach zdarza mi się czasem zapominać. Gdybym nie ratowała się technologią i przeróżnymi aplikacjami, kalendarzami i listami, to pewnie nie pamiętałabym o połowie ważnych terminów. Dlatego na moim telefonie aplikacji do organizacji czasu i zadań mam kilka, jednak sytuacja komplikuje się w chwili, gdy bateria miga złowieszczą czerwienią, a ja… nie pamiętam o czym zapomniałam.

Rozwiązanie przyszło do mnie samo. Poszukiwania inspiracji w sieci przyniosły mi tajemniczo, choć niesamowicie intrygująco brzmiącą nazwę “BuJo”.

Bullet Journal

Zawsze mi się wydawało, że jestem “dzieckiem digitalu” i kocham być otoczona technologiami. Nie wyobrażam sobie życia bez telefonu, komputer odpalam przed pierwszą kawą, tabletu i czytnika e-booków używam zamiennie. Aż tu nagle odkryłam, że całe moje życie i wszystko, co w nim ważne i inspirujące, mogę zmieścić w najzwyklejszym zeszycie! No, może nie najzwyklejszym, bo poza uwielbieniem do technologii, jestem też papierniczą sroką i kocham ładne notesy. Zainwestowałam więc w Moleskine w pięknym, kremowym odcieniu i zaczęłam pisać.

TheCarolinasBook bullet journal, desk

Oczywiście nie mogłam brnąć zupełnie sama w te nieznane wody bullet journalingu, zapisałam się na kilka grup na Facebooku, przeszperałam Pinteresta i przepadłam. To, jak piękne, kreatywne, niesamowicie inspirujące są takie zeszyty, niezmiennie mnie fascynuje i zachwyca. Mój jest dość skromny i nie umiem się zdecydować, czy chcę go prowadzić minimalistycznie, czy może kompletnie odlecieć z kolorowymi cienkopisami. Wiem tylko, że pisanie w moim BuJo stało się nieodłączną częścią dnia i naprawdę pomaga mi to zachować równowagę.

Jak to się robi, czyli zasady bullet journalingu

Zasady są proste – tworzymy index, czyli stronę ze spisem treści naszego zeszytu. Zapisujemy future log, czyli listę ważnych wydarzeń, które będą mieć miejsce w przyszłości. Tworzymy daily log, czyli codzienne listy zadań do wykonania – bardzo często możemy je urozmaicać o notatki związane z posiłkami, godzinami naszej aktywności, czy nawet ikonograficznym przedstawieniem pogody. Tworzymy też kolekcje, które są zbiorem powiązanych tematycznie treści i mogą być absolutnie dowolne – ja na przykład mam kolekcję ulubionych seriali, książek do przeczytania, pomysłów na blogowe posty czy habit tracker, który pozwala mi pracować nad moimi nawykami. Podstawowe informacje dotyczące zakładania swojego Bullet Journal oraz mnóstwo inspiracji znajdziecie na stronie jego twórcy, Rydera Carrolla. Ja z pewnością przygotuję jeszcze kolejny wpis w tym temacie, w którym napiszę nieco więcej o poszczególnych sekcjach.

Niech największą motywacją do wypróbowania tego systemu organizacji będą dla was te przepiękne strony, jakie publikują na swoich instagramach przeróżni BuJo-holicy. Znacznie więcej znajdziecie wpisując tag #bulletjournal lub #bujo.

 

Zetknęliście się już kiedyś z tą formą prowadzenia dziennika/kalendarza? A może zainspirowałam Was do jej wypróbowania? Napiszcie mi o tym w komentarzu!