Amerykańscy Bogowie na srebrnym ekranie

Amerykańscy Bogowie na srebrnym ekranie

Ekranizacje dobrych powieści dzielą się zwykle na dwa rodzaje – równie dobre lub kompletnie beznadziejne. Magię płynącą z książki nie jest łatwo przenieść na ekran, nawet wykorzystując do tego cuda techniki i iście widowiskowe efekty specjalne. Jeśli zabraknie chemii, tego czegoś, co dzieje się w naszych głowach, gdy wraz z bohaterami książki zapadamy się coraz głębiej i głębiej w ich świat – klęska jest nieunikniona. Zawsze, gdy wyczekuję na ekranizację powieści, którą darzę dużą sympatią, jestem niespokojna. Tak bardzo obawiam się, że nieudolna reżyseria, zła gra aktorska lub – co chyba najgorsze – tragiczny casting, zepsują mi całą zbudowaną wokół danej książki przyjemność. Nie wiem, czy to tylko moje obawy, czy może też tak macie?

Gdy usłyszałam, że ma powstać kolejna ekranizacja powieści Neila Gaimana, poczułam właśnie to, o czym wspominam. Pierwsza obejrzana przeze mnie ekranizacja, “Koralina”, była naprawdę dobra, ale po pierwsze – to książka dla dzieci, po drugie – to animacja. “Amerykańscy Bogowie”, którzy premierę mają mieć już 30 kwietnia, to kolejna doskonała powieść Gaimana i kolejna, co do której żywię niemały sentyment. Przeczytałam ją niedawno, chcąc poznać pierwowzór przed powstaniem ekranizacji i o ile zawsze tak robię, bo wyznaję zasadę “najpierw książka, potem film”, o tyle tym razem znów wywindowałam swoje oczekiwania do maksimum i boję się, ze serial po prostu im nie dorówna.

Amerykańscy Bogowie, recenzja, ekranizacja, Neil Gaiman, The Carolinas Book

Stare Bóstwa kontra Nowe Bóstwa

Amerykańscy Bogowie” to opowieść o zderzeniu starożytności i współczesności, zmianach w postrzeganiu świata i jego świętości. Kiedyś rządzili nami Oni. Bogowie, Wszechmocni, Niepokonani… Do czasu, gdy nasza wiara skierowała się ku współczesnym “bóstwom”, bez których nie potrafimy już żyć – zakupom, mass mediom, internetowi. Gaiman w swojej powieści tworzy wyjątkowy splot wydarzeń, zderzając starożytne idee ze współczesnym, kompletnie odmiennym stylem życia i sposobem myślenia. Nie robi tego jednak w sposób metaforyczny, a ubiera je w żywe ciała, tworząc postaci o indywidualnych cechach, charakterach, temperamentach i osobowościach. Porzucone, zapomniane i niedoceniane bóstwa wypowiadają autentyczną wojnę temu, co dziś dla ludzkości jest święte – w tym przypadku ponownie bytom rzeczywistym i fizycznym, ucieleśnieniom naszego dzisiejszego sacrum. To powieść pełna magii, humoru, nieco szalona, wyjątkowo intrygująca i za nic nie można się od niej oderwać. Niesztampowe koncepcje wydarzeń i obszerny zbiór bóstw zaczerpniętych z mitologii tworzą historię, która fascynuje od pierwszej do ostatniej strony.

Co zatem z ekranizacją? Jak będzie wyglądać historia Cienia i Pana Wednesday’a na srebrnym ekranie? Liczę, że nie będę zawiedziona. Zwiastun jest dość obiecujący, a casting póki co mnie nie zawiódł. Warto zwrócić uwagę na fakt, że pierwszy sezon pokrywał się będzie jedynie z 1/3 treści całej książki – można zatem przypuszczać, że powstanie kontynuacja, o czym zresztą już krążą plotki.


 

Jestem niezmiernie ciekawa Waszej opinii o nadchodzącym serialu. Czy znacie tę książkę Neila Gaimana? Wyczekujecie premiery? Jakie są Wasze wrażenia odnośnie tej ekranizacji? Napiszcie mi w komentarzu!

Za książkę „Amerykańscy Bogowie” dziękuję księgarni BookMaster.

Karolina

Kreatywna głowa, pełna pomysłów i inspiracji. Uzależniona od książek, sushi i waniliowej chai latte. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji fotograf, z zamiłowania blogerka. Ma milion pomysłów na siebie i chciałaby zrealizować je wszystkie.

  • ksiazkoholikzpowolania

    Bardzo mnie ciekawi ta powieść. Zdania co do niej mocno podzielone, moja przyjaciółka uważa że jest niezwykle nudna mimo ogromnego potencjału, inni natomiast że jest niezwykle ciekawa :) Chętnie sama się przekonam, no i ta cudna okładka <3. Co do ekranizacji, niestety większość z nich nie dorasta do pięt pierwowzorom. Jedyne jak do tej pory, które mi się podobało równie mocno jak książka a może i lepiej to Śłużące i Bez mojej zgody :)